Czym jest Kościół według Biblii?
Ekklesia to nie budynek, hierarchia ani rytuał. Sprawdź, co Jezus naprawdę miał na myśli, mówiąc o swoim Kościele.
Pierwsza połowa I wieku. Jerozolima. Kilkadziesiąt osób gromadzi się po domach. Łamią chleb przy jednym stole. Dzielą się tym, co mają. Modlą się razem. Nikt nie zbiera na budowę świątyni. Nikt nie nosi specjalnych szat. Nie ma ołtarza, nie ma hierarchii, nie ma porządku liturgicznego.
To jest Kościół. Taki, jaki wymyślił Jezus.
A teraz przenieś się o dwa tysiące lat do przodu. Budynek za miliony. Marmurowe posadzki. Człowiek w złotych szatach stoi za ołtarzem. Wierni siedzą w ławkach jak widownia. Za chrzest - zapłać. Za ślub - zapłać. Za pogrzeb - zapłać.
To też nazywamy “kościołem”.
Coś tu nie gra. Kiedy Jezus powiedział “zbuduję Kościół mój” (Mt 16:18), nie mówił o budynku. Nie mówił o instytucji z hierarchią, statutem i budżetem. Mówił o czymś, co pierwsi chrześcijanie rozumieli doskonale, a co wieki tradycji religijnej niemal całkowicie przysłoniły.
Ekklesia - co to naprawdę znaczy
Słowo, które Jezus użył, to greckie ἐκκλησία (ekklesia). Pochodzi od ek (z, na zewnątrz) i kaleo (wołać, wzywać). Dosłownie: “zwołani”, “wezwani na zewnątrz”. W starożytnej Grecji ekklesia oznaczała zgromadzenie obywateli zwołanych na obrady - nie budynek, w którym się spotykali, ale ludzi, którzy przyszli.
Kiedy autorzy Nowego Testamentu użyli tego słowa, mieli na myśli dokładnie to samo: zgromadzenie ludzi powołanych przez Boga. Nie miejsce. Nie strukturę. Ludzi.
Bo gdzie dwóch albo trzech jest zgromadzonych w imię moje, tam jestem pośród nich.
- Mt 18:20 (BT)
Dwóch albo trzech. Żadnego budynku. Żadnego kapłana. Żadnej liturgii. Wystarczą ludzie zgromadzeni w imię Jezusa - i On jest pośród nich. To jest Kościół w swojej najbardziej podstawowej formie.
Jak wyglądał Kościół w praktyce? Dzieje Apostolskie dają nam obraz:
Trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Codziennie jednomyślnie gromadzili się w świątyni, a łamiąc chleb po domach, spożywali posiłek z radością i w prostocie serca, chwaląc Boga i ciesząc się życzliwością całego ludu.
- Dz 2:42,46-47 (BT)
Po domach. Z radością. W prostocie serca. Dzielili się jedzeniem, wspierali się nawzajem, modlili się razem. Żadnych budynków kościelnych - bo jeszcze ich nie było. Żadnych hierarchii - bo jeszcze nie zdążyły narosnąć. Był Chrystus, była wspólnota i było Słowo.
Jezus kontra świątynie swojego czasu
Jezus miał jednoznaczny stosunek do religijnych budynków i systemu, który wokół nich zbudowano.
Kiedy wszedł do Świątyni Jerozolimskiej, nie pokłonił się przed jej majestatem:
Gdy weszli do Jerozolimy, Jezus wszedł do świątyni i zaczął wyrzucać tych, którzy sprzedawali i kupowali w świątyni. Powywracał stoły wymieniających pieniądze i ławki sprzedających gołębie. I nie pozwolił, żeby ktoś przenosił jakieś naczynie przez świątynię. I nauczał ich: Czyż nie jest napisane: Dom mój będzie nazwany domem modlitwy dla wszystkich narodów? A wy uczyniliście z niego jaskinię zbójców.
- Mk 11:15-17 (BT)
“Jaskinią zbójców” - tak nazwał najświętsze miejsce judaizmu, bo religia zamieniła się w biznes. Ale jeszcze mocniejsze słowa padły w rozmowie z Samarytanką:
Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie oddawać czci Ojcu. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, bo zbawienie pochodzi od Żydów. Lecz nadchodzi godzina, i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w duchu i prawdzie, bo takich czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem i ci, którzy Mu cześć oddają, powinni Go czcić w duchu i prawdzie.
- J 4:21-24 (BT)
“Ani na tej górze, ani w Jerozolimie.” Kult w duchu i prawdzie - nie w budynku, nie w określonym miejscu, nie za pośrednictwem kasty kapłańskiej. Jezus zburzył fundamentalną ideę, na której opierała się religia od tysięcy lat: że do Boga trzeba iść w konkretne miejsce, przez konkretnych pośredników.
A co do tych pośredników? Jezus nie oszczędzał religijnych liderów swoich czasów:
Wszystkie swoje uczynki spełniają po to, żeby je ludzie widzieli. Poszerzają swoje filakterie i wydłużają frędzle. Lubią pierwsze miejsce na ucztach i pierwsze krzesła w synagogach, i pozdrowienia na rynkach, i żeby ludzie nazywali ich: Rabbi.
- Mt 23:5-7 (BT)
Tytuły, szaty, zaszczytne miejsca - religijny spektakl. A tuż po tym Jezus dodał:
Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden jest wasz Nauczyciel, a wy wszyscy jesteście braćmi. I nikogo na ziemi nie nazywajcie swoim ojcem, bo jeden jest wasz Ojciec, Ten w niebie. Nie pozwalajcie się też nazywać nauczycielami, bo jeden jest wasz Nauczyciel, Chrystus.
- Mt 23:8-10 (BT)
“Wszyscy jesteście braćmi.” Żadnych hierarchii. Żadnych tytułów. Jeden Nauczyciel - Chrystus. Reszta to bracia.
Gdyby Jezus wszedł do współczesnego kościoła
Wyobraź sobie Jezusa wchodzącego do przeciętnego kościoła w XXI wieku.
Zobaczyłby budynek za miliony. Marmurowe posadzki, złocenia, witraże, organy za cenę kilku domów. Zobaczyłby hierarchię ze skomplikowanym systemem tytułów: Ojciec, Wielebny, Ekscelencja, Eminencja, Ojciec Święty. Zobaczyłby sakramenty, za które trzeba zapłacić - chrzest, ślub, pogrzeb. Zobaczyłby wiernych siedzących w ławkach jak widownia w teatrze, patrzących na jednego człowieka, który mówi im, co Bóg chce.
Czy nie powiedziałby tego samego, co powiedział w Świątyni Jerozolimskiej?
Jezus mówił:
Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie.
- Mt 10:8 (BT)
A my zbudowaliśmy system, w którym prawie nic nie jest za darmo.
Jezus wybrał na swoich apostołów rybaków, celnika, zelotę. Nie absolwentów szkół teologicznych. Nie ludzi z tytułami. Prostych ludzi, którzy Go poznali i za Nim poszli.
Widząc odwagę Piotra i Jana, a wiedząc, że to ludzie niepiśmienni i prości, dziwili się i rozpoznawali ich jako tych, którzy byli z Jezusem.
- Dz 4:13 (BT)
“Rozpoznawali ich jako tych, którzy byli z Jezusem” - to było jedyne kwalifikacje, jakich potrzebowali. Nie dyplom. Nie święcenia. Bycie z Jezusem.
A jednak właśnie ten prosty model - żywa wiara zamiast martwej struktury - gdzieś się zagubił. Współczesne kościoły coraz częściej przypominają instytucje, w których wiara stała się rutyną, a gorliwość ustąpiła miejsca wygodzie. Więcej o tym problemie piszę w artykule Śpiące chrześcijaństwo - dlaczego Kościół traci moc?.
Kościół to ty
Paweł napisał do Koryntian coś, co powinno zmienić sposób, w jaki myślimy o Kościele:
Czyż nie wiecie, że jesteście świątynią Boga i że Duch Boży w was mieszka?
- 1 Kor 3:16 (BT)
Wy jesteście świątynią. Nie budynek z kamienia. Wy - ludzie, którzy wierzą w Chrystusa. Duch Boży nie mieszka w katedrach. Mieszka w ludziach.
A więc nie jesteście już obcymi ani przychodniami, ale jesteście współobywatelami świętych i domownikami Boga, zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, gdzie kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim cała budowla, dobrze zespolona, rośnie w świętą świątynię w Panu. W Nim i wy razem się budujecie na mieszkanie Boga w Duchu.
- Ef 2:19-22 (BT)
Fundament: apostołowie i prorocy. Kamień węgielny: Chrystus. Budowla: ludzie - nie cegły. Świątynia rośnie nie dzięki kolejnym dobudówkom z kamienia, ale dzięki kolejnym ludziom, którzy stają się częścią Ciała Chrystusa.
Nie szukaj Kościoła w budynku. Nie szukaj go w instytucji, w hierarchii, w rytuałach. Kościół to ludzie, którzy gromadzą się wokół Chrystusa - w duchu i prawdzie. Dwóch, trzech - albo miliony. W katedrze, w domu, na łące, w katakumbach. Nieważne gdzie. Ważne kto - i wokół Kogo.
Bo gdzie dwóch albo trzech jest zgromadzonych w imię moje, tam jestem pośród nich.
- Mt 18:20 (BT)
To jest Kościół. Nic więcej nie potrzebujesz. Nic mniej nie wystarczy.
Jeśli chcesz zobaczyć, jak tradycja ludzka przysłoniła te proste prawdy na przestrzeni wieków, przeczytaj: Tradycja a Pismo Święte - nauki ludzkie, które zabiły Jezusa.