Tradycja a Pismo Święte - nauki ludzkie, które zabiły Jezusa

Faryzeusze znali Torę na pamięć, a zabili własnego Mesjasza. Jak tradycja zaślepia na prawdę Bożą i dlaczego ten sam mechanizm działa dziś.

Oto paradoks, od którego powinien zaczynać się każdy kurs teologii: najbardziej pobożni, najlepiej wykształceni biblijnie ludzie w historii ludzkości - zamordowali własnego Mesjasza.

Nie poganie. Nie ateiści. Nie ludzie, którzy nigdy nie słyszeli o Bogu.

Faryzeusze. Uczeni w Piśmie. Arcykapłani. Ludzie, którzy znali Torę na pamięć. Którzy całe życie poświęcili studiowaniu Bożego Słowa. Którzy modlili się trzy razy dziennie, skrupulatnie przestrzegali Prawa, nosili filakterie na czole i frędzle u szat.

I kiedy Bóg, którego czcili, stanął przed nimi w ciele - nie rozpoznali Go. Co gorsza: skazali Go na śmierć.

Jedno słowo wyjaśnia dlaczego: tradycja.

Tradycja ludzka, która narosła wokół Bożego Słowa jak koralowiec wokół wraku - aż wrak stał się niewidoczny. Tradycja, która miała chronić Prawo, a w rzeczywistości je zastąpiła. Tradycja, która miała prowadzić do Boga, a odgrodziła od Niego murem ludzkich nauk.

To nie jest problem historyczny. To jest mechanizm, który działa dziś - w każdym kościele, w każdej denominacji, w każdym pokoleniu.

Jezus kontra tradycja starszych

Jedną z najostrzejszych konfrontacji w Ewangeliach jest starcie Jezusa z faryzeuszami w sprawie “tradycji starszych”. Ewangelie Mateusza i Marka relacjonują tę scenę szczegółowo:

Wtedy przyszli do Jezusa faryzeusze i uczeni w Piśmie z Jerozolimy z zapytaniem: Dlaczego twoi uczniowie przekraczają tradycję starszych? Bo nie myją rąk przed jedzeniem. A On im odpowiedział: Dlaczego i wy przekraczacie przykazanie Boże z powodu waszej tradycji?

- Mt 15:1-3 (BT)

Zauważ dynamikę. Faryzeusze atakują uczniów za złamanie tradycji. Jezus ripostuje pytaniem o złamanie przykazania Bożego. To nie jest przypadkowe zestawienie - to obnażenie fundamentalnego problemu: tradycja ludzka zajęła miejsce Bożego Prawa.

Jezus podaje konkretny przykład - Korban:

Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech poniesie śmierć. Wy zaś mówicie: Kto by powiedział ojcu lub matce: To, czym miałem ci pomóc, jest darem złożonym Bogu, ten nie musi czcić swego ojca. I tak unieważniliście słowo Boże z powodu waszej tradycji.

- Mt 15:4-6 (BT)

Jezus kończy tę konfrontację cytatem z Izajasza:

Obłudnicy! Dobrze prorokował o was Izajasz, mówiąc: Ten lud czci Mnie wargami, ale ich serce jest daleko ode Mnie. Lecz daremnie Mnie czczą, ucząc nauk, które są przykazaniami ludzkimi.

- Mt 15:7-9 (BT)

“Przykazania ludzkie” - nie Boże. “Wargi” - nie serce. “Daremnie” - na próżno, bez skutku. Cały system religijny faryzeuszy, ze wszystkimi ich modlitwami, rytuałami i regułami, był w oczach Boga daremny. Bo opierał się na ludzkich naukach, nie na Bożym Słowie.

A w relacji Marka Jezus dodaje jeszcze mocniejsze podsumowanie:

Uchyliliście przykazanie Boże, a zachowujecie tradycję ludzką. I mówił im: Ładnie uchylacie przykazanie Boże, aby zachować swoją tradycję.

- Mk 7:8-9 (BT)

“Ładnie uchylacie” - to sarkazm. Kąśliwa ironia. Jezus mówi wprost: wybraliście tradycję zamiast Boga.

Czym była tradycja starszych? - kontekst historyczny

Żeby zrozumieć głębię problemu, musimy zrozumieć, czym była “tradycja starszych”, o której mówi Jezus.

Faryzeusze wierzyli w istnienie dwóch Tor danych na Synaju: Tory Pisanej (Torah she-bi-khtav - Pięcioksiąg) i Tory Ustnej (Torah she-be’al peh). Według tradycji rabinicznej, Bóg na Synaju dał Mojżeszowi nie tylko spisane Prawo, ale także ustne wyjaśnienia i interpretacje, które Mojżesz przekazał Jozuemu, Jozue starszym, starsi prorokom, a prorocy mężom Wielkiego Zgromadzenia.

Ta Tora Ustna - niespisana przez wieki - rozrosła się w potężny system prawny. Około 200 r. n.e. rabbi Jehuda ha-Nasi spisał ją jako Misznę. Później dodano do niej komentarze (Gemarę), tworząc Talmud - monumentalne dzieło liczące tysiące stron, znacznie obszerniejsze od samej Biblii.

Talmud zawiera szczegółowe regulacje dotyczące każdego aspektu życia. Weźmy Szabat. Tora mówi prosto: nie pracuj w Szabat. Ale co to znaczy “praca”? Rabini zdefiniowali 39 kategorii zakazanych prac (awot melachot), a do każdej kategorii - dziesiątki podkategorii. Nie wolno rozpalać ognia, ale czy przesunięcie świecy to rozpalanie? Nie wolno nosić ciężarów, ale czy chusteczka w kieszeni to ciężar? Nie wolno pisać, ale czy rysowanie w piasku to pisanie?

Inny przykład: netilat yadayim - rytualne mycie rąk, o które faryzeusze zaczepili uczniów Jezusa. Tora nie nakazuje mycia rąk przed jedzeniem. To był wymóg tradycji rabinicznej - dokładnie określony rytuał: ile wody, jaki rodzaj naczynia, ile razy polewać każdą dłoń, w jakiej kolejności.

Albo eruv - sprytny system sznurków i drutów rozwieszonych wokół miasta, który “łączył” prywatne przestrzenie w jedną wspólną, pozwalając nosić przedmioty w Szabat bez łamania (technicznie) zakazu. Do dziś w Nowym Jorku, Londynie i wielu innych miastach istnieją eruvy - fizyczne struktury, które obchodzą Boże Prawo za pomocą prawnej fikcji.

Przeczytaj to jeszcze raz. Słowa Uczonych - ludzi - ważniejsze niż słowa Tory - Boga. To nie jest marginalny tekst. To jest w Talmudzie. To jest oficjalna pozycja tradycji rabinicznej.

Odejście od Słowa Bożego - zawsze kończyło się katastrofą

Problem tradycji ludzkiej zastępującej Boże Słowo nie zaczął się od faryzeuszy. Cała historia Izraela to powtarzający się wzorzec: ilekroć lud odchodził od Słowa Bożego ku własnym wymysłom, kończyło się to tragedią. Faryzeusze byli tylko ostatnim ogniwem w długim łańcuchu.

1. Złoty cielec (Wj 32)

Mojżesz jest na górze Synaj. Odbiera Prawo od Boga - te same tablice, które staną się fundamentem Izraela. A u podnóża góry lud traci cierpliwość. “Nie wiemy, co się stało z tym Mojżeszem” - mówią do Aarona. I Aaron, arcykapłan, brat Mojżesza - robi złotego cielca.

Oto twój bóg, Izraelu, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. Widząc to, Aaron zbudował przed nim ołtarz i ogłosił: Jutro będzie święto ku czci Pana.

- Wj 32:4-5 (BT)

Zauważ: Aaron nie ogłosił święta ku czci Baala ani Molocha. Powiedział “ku czci Pana” (JHWH). Izraelici nie twierdzili, że odrzucają Boga. Chcieli Go czcić - ale po swojemu. Na swoich warunkach. Za pomocą widzialnego obrazu, tak jak robiły to okoliczne narody.

Skutek: 3000 zabitych tego dnia.

2. Królowa Niebios (Jr 7:18; 44:17-19)

Wieki później Jeremiasz upomina lud za palenie kadzidła “Królowej Niebios” - pogańskiemu bóstwu. Odpowiedź ludu jest zdumiewająca:

Co do słowa, które wypowiedziałeś do nas w imię Pana - nie posłuchamy ciebie! Lecz będziemy czynić wszystko, co ślubowaliśmy: palić kadzidło Królowej Niebios i wylewać dla niej ofiary z płynów, jak czyniliśmy - my, nasi ojcowie, nasi królowie i nasi książęta.

- Jr 44:16-17 (BT)

“Jak czyniliśmy - my, nasi ojcowie”. To jest argument z tradycji w czystej formie. Tak robimy od pokoleń. Nasi ojcowie to robili. To musi być słuszne, bo zawsze tak było. Tradycja stała się ważniejsza od Słowa proroka.

3. Kult Baala za Achaba i Jezebel (1 Krl 16-18)

Za panowania Achaba Izrael popadł w synkretyzm - mieszanie kultu Jahwe z kultem Baala. Na górze Karmel Eliasz postawił sprawę jasno:

Jak długo będziecie się chwiać na obie strony? Jeśli Pan jest Bogiem, idźcie za Nim. A jeśli Baal - idźcie za nim.

- 1 Krl 18:21 (BT)

Lud milczał. Bo nie chcieli wybierać. Chcieli jedno i drugie - Jahwe i Baala, Pismo i tradycję pogańską, prawdę i wygodne kłamstwo. Synkretyzm - mieszanie religii - jest formą tradycji, która rozmywa czystość Słowa Bożego.

4. Zagubiona Księga Prawa za Jozjasza (2 Krl 22-23)

To jest może najwymowniejszy przykład ze wszystkich. Za panowania króla Jozjasza kapłan Chilkiasz odnajduje w Świątyni Księgę Prawa - prawdopodobnie Księgę Powtórzonego Prawa. W Świątyni. Dosłownie zgubili Pismo Święte w miejscu, które miało je chronić.

Przez pokolenia nikt go nie czytał. Kapłani sprawowali kult, lud przychodził do Świątyni, ofiary były składane - ale nikt nie znał Słowa Bożego. Gdy Jozjasz usłyszał Prawo po raz pierwszy, rozdarł szaty ze zgrozy:

Idźcie, pytajcie Pana za mnie, za lud i za całą Judę o słowa tej znalezionej księgi. Bo wielki jest gniew Pana, który się zapalił przeciwko nam z tego powodu, że nasi ojcowie nie słuchali słów tej księgi, żeby czynić zgodnie z tym, co jest w niej napisane.

- 2 Krl 22:13 (BT)

Nasi ojcowie nie słuchali. Przez pokolenia - nikt nie czytał, nikt nie słuchał, nikt nie czynił. A jednak religia działała dalej.

Tradycja kultowa - rytuały, obrzędy, hierarchia kapłańska - zastąpiła Księgę tak skutecznie, że zapomniano o jej istnieniu. Religia działała, świątynia funkcjonowała, kapłani służyli. Tylko Boga w tym nie było.

5. Nehemiasz i odkrycie zapomnianego Prawa (Ne 8)

Po powrocie z niewoli babilońskiej Ezdrasz czyta Torę publicznie. Reakcja ludu jest przejmująca: płaczą. Nie ze wzruszenia - z szoku. Pokolenia niewoli odcięły ich od Pisma. Tradycja wygnańcza zastąpiła bezpośredni kontakt ze Słowem Bożym. Kiedy wreszcie je usłyszeli - zdali sobie sprawę, jak daleko odeszli.

W owych dniach nie było króla w Izraelu; każdy czynił to, co było słuszne w jego oczach.

- Sdz 21:25 (BT)

To podsumowanie ery Sędziów - ale mogłoby być podsumowaniem każdej epoki, w której ludzie odchodzili od Pisma.

Badali Pisma, ale odmówili widzenia

Wróćmy do faryzeuszy. Bo ich historia jest najstraszniejszą wersją tego wzorca. Tamci - złoty cielec, Baal, Królowa Niebios - przynajmniej jawnie łamali Prawo. Faryzeusze nie. Oni je znali. Studiowali. Przestrzegali litery Prawa z precyzją chirurga. I właśnie to czyni ich historię tak przerażającą.

Jezus powiedział im wprost:

Badacie Pisma, bo sądzicie, że w nich macie życie wieczne; a one świadczą o Mnie. A jednak nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie.

- J 5:39-40 (BT)

“Badacie Pisma” - tak, badali. Lepiej niż ktokolwiek przed nimi. Znali Pięcioksiąg na pamięć. Potrafili cytować proroków z zamkniętymi oczami. Wiedzieli, że Mesjasz ma się narodzić w Betlejem (Mi 5:1). Wiedzieli, że przyjdzie z rodu Dawida. Wiedzieli, że uzdrowiciel przywróci wzrok ślepym (Iz 35:5).

I kiedy przyszedł - odrzucili Go.

Gdybyście bowiem wierzyli Mojżeszowi, wierzylibyście i Mnie, bo on o Mnie pisał. A jeśli jego pismom nie wierzycie, jakże moim słowom uwierzycie?

- J 5:46-47 (BT)

Jezus stawia tezę radykalną: faryzeusze nie wierzyli Mojżeszowi. Ci sami ludzie, którzy twierdzili, że są strażnikami Tory Mojżesza - nie wierzyli temu, co Mojżesz napisał. Bo Mojżesz pisał o Chrystusie, a oni Chrystusa odrzucili.

Najbardziej dramatycznym przykładem jest historia uzdrowienia ślepego od urodzenia w 9. rozdziale Ewangelii Jana. Jezus uzdrawia człowieka ślepego od urodzenia - cud bez precedensu w historii Izraela. Nikt nigdy nie przywrócił wzroku osobie niewidomej od urodzenia. Prorocy tego nie robili. To był mesjański znak.

Reakcja faryzeuszy? Nie “Chwała Bogu, Mesjasz przyszedł!” - ale “Ten człowiek nie jest od Boga, bo nie zachowuje Szabatu” (J 9:16). Uzdrowił w Szabat. Złamał tradycję. A zatem - nie może być od Boga. Tradycja ważniejsza niż cud.

Przesłuchiwali uzdrowionego. Przesłuchiwali jego rodziców. Szukali sposobu, żeby zdyskredytować cud. A kiedy uzdrowiony powiedział im: “Od wieków nie słyszano, żeby ktoś otworzył oczy śleponarodzonemu. Gdyby ten człowiek nie był od Boga, nie mógłby nic uczynić” - wyrzucili go z synagogi.

Prawda była przed nimi. Dosłownie - stał przed nimi człowiek, który całe życie był ślepy, a teraz widział. Ale przyznanie się do prawdy oznaczałoby zakwestionowanie tradycji. A na to nie mogli się zdobyć.

Inny moment: po powrocie strażników wysłanych, by aresztować Jezusa, ci przychodzą z pustymi rękami. Faryzeusze pytają: dlaczego Go nie przyprowadziiliście?

Strażnicy odpowiedzieli: Nigdy człowiek tak nie mówił, jak Ten Człowiek. Odpowiedzieli im faryzeusze: Czyż i wy daliście się zwieść? Czy ktoś ze starszych albo z faryzeuszy uwierzył w Niego? Tylko ten tłum, który nie zna Prawa, jest przeklęty.

- J 7:46-49 (BT)

Argument z autorytetu w czystej formie. Nie pytają: “Czy to, co mówi, jest prawdą?” Pytają: “Czy nasi ludzie w Niego wierzą?” Jeśli żaden uczony nie uwierzył - to dowód, że nie warto wierzyć. A ci, którzy wierzą - “przeklęty tłum, który nie zna Prawa”. Elitaryzm duchowy.

A kiedy Nikodem - jeden z nich - ostrożnie sugeruje, że może warto wysłuchać Jezusa zanim Go osądzą, odpowiadają:

Czy i ty jesteś z Galilei? Zbadaj i zobacz, że żaden prorok nie powstaje z Galilei.

- J 7:52 (BT)

Co ciekawe - mylili się. Prorok Jonasz pochodził z Gat-Chefer w Galilei (2 Krl 14:25). Możliwe, że i Nahum, i Ozeasz mieli galilejskie korzenie. Ale tradycja mówiła inaczej - i tradycja wygrała z faktami.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze!

W 23. rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus wygłasza najsurowszą mowę zapisaną w Ewangeliach - serię “biada” skierowanych wprost do faryzeuszy i uczonych w Piśmie. To nie jest delikatna krytyka. To jest akt oskarżenia.

Na katedrze Mojżesza zasiedli uczeni w Piśmie i faryzeusze. Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam mówią, ale według ich uczynków nie postępujcie, bo mówią, a nie czynią. Wiążą ciężary wielkie i nie do uniesienia i kładą je ludziom na ramiona, a sami palcem nie chcą ich ruszyć.

- Mt 23:2-4 (BT)

Ciężary na ramionach ludzi - setki zasad, regulacji, zakazów. A sami “palcem nie chcą ich ruszyć”. Znali luki w systemie, który sami stworzyli. Wiedzieli, jak obejść własne reguły - jak w przypadku Korbanu.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo zamykacie królestwo niebieskie przed ludźmi. Sami nie wchodzicie i tym, którzy chcą wejść, nie pozwalacie wejść.

- Mt 23:13 (BT)

Zamykanie Królestwa. Nie otwieranie - zamykanie. Podwójna tragedia: sami nie wchodzą - bo ich hipokryzja, ich system zasad bez serca, ich tradycja bez Boga nie prowadzi do Królestwa. Ale to nie wszystko. Tym, którzy chcą wejść - prostym ludziom szukającym Boga - zamykają drzwi. Zagradzają drogę swoimi regułami, swoim elitaryzmem, swoim “przeklęty tłum, który nie zna Prawa”. Ci, którzy mieli być przewodnikami do Boga, stali się barierą między ludźmi a Bogiem.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo obchodzicie morze i ziemię, aby pozyskać jednego współwyznawcę, a gdy się nim stanie, czynicie go dwakroć bardziej winnym piekła niż wy sami.

- Mt 23:15 (BT)

Gorliwa ewangelizacja - ale ku czemu? Nawróceni stawali się “dwakroć bardziej winni piekła”. Dlaczego dwakroć? Bo nie nawracali ich na Boga - nawracali na system. Na tradycję. Na ludzkie nauki ubrane w szaty boskości. A ci ludzie - szczerze szukający Boga - wchodzili w ten system z przekonaniem, że znaleźli prawdę. Myśleli, że czczą Boga. Myśleli, że są na dobrej drodze. A byli dalej od Niego niż przed “nawróceniem”.

To jest gorsze niż ateizm. Ateista przynajmniej wie, że nie wierzy. Może kiedyś usłyszy Ewangelię i się nawróci. Ale człowiek, który myśli, że już wierzy, że już jest zbawiony, że już zna Boga - a w rzeczywistości zna tylko ludzki system - ten człowiek jest niemal nieosiągalny. Po co mu szukać, skoro już “znalazł”? Po co mu się nawracać, skoro już “jest nawrócony”? Fałszywe nawrócenie jest szczepionką na prawdziwe.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo dajecie dziesięcinę z mięty i kopru, i kminku, a zaniedbaliście to, co ważniejsze w Prawie: sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. To należało czynić i tamtego nie zaniedbywać. Ślepi przewodnicy, odcedzacie komara, a połykacie wielbłąda!

- Mt 23:23-24 (BT)

Dziesięcina z mięty. Z kopru. Z kminku. Odliczali dziesiątą część ziół ogrodowych - z precyzją, jakiej pozazdrościłby aptekarz. Ale pomijali sprawiedliwość, miłosierdzie i wiarę. Komar i wielbłąd - obraz absurdalnej dysproporcji między drobiazgowością w rzeczach małych a ślepotą na rzeczy wielkie.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo jesteście podobni do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości umarłych i wszelkiej nieczystości. Tak i wy z zewnątrz wydajecie się ludziom sprawiedliwi, lecz wewnątrz pełni jesteście obłudy i nieprawości.

- Mt 23:27-28 (BT)

Groby pobielane. Piękne z zewnątrz - nieskazitelne szaty, długie modlitwy, publiczna jałmużna. Martwe wewnątrz.

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo budujecie groby proroków i zdobicie grobowce sprawiedliwych, i mówicie: Gdybyśmy żyli za dni naszych ojców, nie bylibyśmy ich wspólnikami w przelewaniu krwi proroków. Tak więc sami sobie świadczycie, że jesteście synami tych, którzy mordowali proroków. I wy dopełnijcie miary waszych ojców!

- Mt 23:29-32 (BT)

I tak się faktycznie stało. Odziedziczyli ducha swoich ojców - morderców proroków - bo doprowadzili do śmierci Jezusa. On to przewidział.

Świadectwo Szczepana

Po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Jezusa wzorzec się nie zmienił. Szczepan - pierwszy męczennik chrześcijaństwa - stanął przed Sanhedrynem i wygłosił mowę, która jest rekapitulacją całej historii Izraela. Prowadzi przez Abrahama, Józefa, Mojżesza, Dawida - i za każdym razem pokazuje ten sam wzorzec: Bóg posyła, Izrael odrzuca.

Jego konkluzja jest jak uderzenie pioruna:

Ludzie twardego karku, nieobrzezanego serca i uszu! Wy zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu. Jak wasi ojcowie, tak i wy! Którego z proroków nie prześladowali wasi ojcowie? Pozabijali tych, którzy przepowiedzieli przyjście Sprawiedliwego, którego wy teraz staliście się zdrajcami i mordercami. Wy, którzy otrzymaliście Prawo za pośrednictwem aniołów, a nie przestrzegaliście go.

- Dz 7:51-53 (BT)

“Twardego karku, nieobrzezanego serca i uszu.” “Zawsze sprzeciwiacie się Duchowi Świętemu.” “Zdrajcy i mordercy.” “Otrzymaliście Prawo, a nie przestrzegaliście go.”

A oni podnieśli wielki krzyk, zatkali sobie uszy i jednomyślnie rzucili się na niego. Wyrzuciwszy go poza miasto, kamienowali go, a świadkowie złożyli swoje szaty u stóp młodzieńca, zwanego Szawłem.

- Dz 7:57-58 (BT)

“Zatkali sobie uszy.” Dosłownie - nie chcieli słyszeć. Prawda była zbyt bolesna. Konfrontacja z tradycją zbyt drastyczna. Więc zabili posłańca.

A ten młodzieniec Szaweł, który trzymał szaty kamienujących? To przyszły apostoł Paweł. Gorliwy faryzeusz, uczeń Gamaliela, niszczyciel Kościoła - który sam pewnego dnia doświadczy tego, czego faryzeusze doświadczyć odmówili: spotkania z żywym Chrystusem.

Paweł - od zeloty tradycji do apostoła łaski

Nikt nie rozumiał problemu tradycji lepiej niż Paweł. Bo sam był jego ucieleśnieniem.

Słyszeliście bowiem o moim dawniejszym postępowaniu w judaizmie, że ponad miarę prześladowałem Kościół Boży i niszczyłem go. I w judaizmie przewyższałem wielu rówieśników z mego narodu, będąc bardziej gorliwym zwolennikiem tradycji moich ojców.

- Ga 1:13-14 (BT)

“Bardziej gorliwym zwolennikiem tradycji moich ojców” - Paweł nie był przeciętnym faryzeuszem. Był fanatycznym zwolennikiem tradycji. Tak gorliwym, że prześladował i mordował ludzi, którzy jego zdaniem tę tradycję zagrażali.

W Liście do Filipian Paweł przedstawia swoje faryzejskie CV:

Obrzezany ósmego dnia, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyk z Hebrajczyków, co do Prawa - faryzeusz, co do gorliwości - prześladowca Kościoła, co do sprawiedliwości opartej na Prawie - nienaganny. Ale to, co było dla mnie zyskiem, to ze względu na Chrystusa uznałem za stratę. Owszem, wszystko uznaję za stratę ze względu na najwyższą wartość poznania Chrystusa Jezusa, mojego Pana, dla którego poniosłem stratę wszystkiego i uznaję to za śmieci, żeby zyskać Chrystusa.

- Flp 3:5-8 (BT)

“Śmieci” - po grecku skybala, co bliżej tłumaczy się jako “odpadki” albo wręcz “gnój”. Cała tradycja faryzejska, całe wykształcenie rabiniczne, cała gorliwość religijna - gnój. Nie w porównaniu z inną tradycją, nie w porównaniu z lepszą teologią - w porównaniu z poznaniem Chrystusa.

Dlatego Paweł, pisząc do Kolosan, ostrzega z doświadczenia:

Uważajcie, żeby was ktoś nie obrócił w niewolę przez filozofię i próżne oszustwo, oparte na tradycji ludzkiej, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie.

- Kol 2:8 (BT)

Ten sam mechanizm dziś

Chciałbym powiedzieć, że problem tradycji zastępującej Pismo to kwestia wyłącznie historyczna. Że faryzeusze byli ostatnimi, którzy wpadli w tę pułapkę. Ale to byłoby kłamstwo.

Ten sam mechanizm działa dziś - w każdym zakątku chrześcijaństwa. Zmienia się forma, ale istota pozostaje identyczna.

1. Nauka kościoła ponad Pismo. “Kościół tak naucza” - i to zamyka dyskusję. Nie “Biblia tak mówi”, ale “Kościół tak naucza”. Katechizmy, encykliki, wyznania wiary, tradycja soborowa - stawiane na równi z Pismem lub nawet ponad nie. Kiedy nauka kościoła stoi w sprzeczności z Pismem, oczekuje się, że wierny wybierze kościół.

2. Kwestionowanie tradycji = bunt. Spróbuj w wielu wspólnotach zakwestionować utartą praktykę - usłyszysz: “Kto ty jesteś, żeby podważać wieki tradycji?” Nie pytają: “Czy masz rację?” Pytają: “Kim jesteś, żeby pytać?” Ten sam argument, który faryzeusze rzucili straży świątynnej: “Czy ktoś ze starszych uwierzył?”

3. Zewnętrzna religijność zamiast przemiany serca. Chodzenie do kościoła, udział w sakramentach, odmawianie modlitw, dawanie na tacę - traktowane jako dowód wiary. Bez pytania o serce. Bez pytania o owoce. Bez pytania, czy człowiek naprawdę zna Chrystusa. Groby pobielane w nowoczesnym wydaniu.

4. Pismo filtrowane przez tradycję denominacji. Każda denominacja ma swoje “okulary”, przez które czyta Biblię. Kalwiniści widzą predestynację na każdej stronie. Zielonoświątkowcy widzą dary Ducha w każdym fragmencie. Katolicy widzą Tradycję z wielkiej litery. Ale kto czyta Biblię bez okularów? Kto pozwala Pismu mówić samo za siebie?

Całe Pismo jest natchnione przez Boga i pożyteczne do nauki, do strofowania, do poprawiania, do wychowywania w sprawiedliwości, aby człowiek Boży był doskonały, do wszelkiego dobrego dzieła przygotowany.

- 2 Tm 3:16-17 (BT)

“Całe Pismo” - nie “Pismo plus tradycja”. Nie “Pismo w interpretacji Kościoła”. Pismo. Natchnione. Wystarczające. Przygotowujące do wszelkiego dobrego dzieła. Jeśli Pismo jest wystarczające - po co dodawać cokolwiek?

Nadejdzie bowiem czas, gdy zdrowej nauki nie zniosą, ale według własnych pożądliwości nagromadzą sobie nauczycieli, żeby im schlebiali, i odwrócą uszy od prawdy, a zwrócą się ku baśniom.

- 2 Tm 4:3-4 (BT)

“Nauczycieli, żeby im schlebiali” - nauczycieli, którzy mówią to, co ludzie chcą słyszeć. Nie to, co mówi Biblia - ale to, co jest przyjemne. Nie prawdę - ale baśnie. Czy ten czas nie nadszedł? Jeśli chcesz zobaczyć, jak ten mechanizm wygląda we współczesnym chrześcijaństwie, przeczytaj mój artykuł o śpiącym chrześcijaństwie.

Skoro tradycja potrafi tak głęboko zniekształcić obraz wiary, warto zapytać: jak właściwie powinien wyglądać Kościół bez tych naleciałości? Odpowiedź znajdziesz w Piśmie - przeczytaj mój artykuł o tym, czym jest Kościół według Biblii.

Powrót do źródła

Co z tym zrobić? Trzy kroki - proste w teorii, rewolucyjne w praktyce.

1. Czytaj Biblię sam.

Nie komentarze. Nie katechizmy. Nie książki o Biblii. Biblię. Otwórz Pismo i czytaj. Pozwól mu mówić do ciebie bezpośrednio - bez filtrów, bez interpretacji narzuconej z góry. Wielu chrześcijan nigdy nie przeczytało całej Biblii, ale zna na pamięć katechizm swojego kościoła. To jest dokładnie ten sam problem, który miał Izrael za Jozjasza: księga Prawa leżała w Świątyni, a nikt jej nie otwierał.

2. Sprawdzaj wszystko w Piśmie.

Ci byli szlachetniejsi od tych z Tesaloniki; przyjęli naukę z wielką gorliwością, codziennie badając Pisma, czy tak się rzeczy mają.

- Dz 17:11 (BT)

Berejczycy - wzór dla każdego wierzącego. Nawet słuchając apostoła Pawła, sprawdzali, czy to, co mówi, zgadza się z Pismem. Nie dlatego, że mu nie ufali - ale dlatego, że ufali Pismu bardziej niż jakiemukolwiek człowiekowi. Jeśli Berejczycy sprawdzali Pawła - to ty masz prawo i obowiązek sprawdzać swojego pastora, księdza, nauczyciela. I nawet mnie.

3. Bądź gotów się mylić.

To najtrudniejszy krok. Wiem. Chodzisz do kościoła od lat. Modlisz się. Wychowałeś dzieci w wierze. Twoi rodzice robili to samo. I ich rodzice przed nimi.

Ale to nie jest atak na Twoją wiarę. To jest prośba: sprawdź ją.

Jeśli to, co robisz, zgadza się z Pismem - nie masz się czego bać. Ale jeśli choćby jedna rzecz okaże się sprzeczna z Biblią - czy nie chciałbyś wiedzieć? Czy naprawdę chcesz czcić Boga w sposób, który On odrzuca?

Nienawidzę waszych świąt, gardzę nimi i nie znoszę waszych uroczystych zgromadzeń. Gdy składacie Mi całopalenia i ofiary pokarmowe, nie mam w nich upodobania. Nie chcę patrzeć na tłuste bydło składane Mi na ofiarę. Zabierz ode Mnie wrzawę swoich pieśni! Nie chcę słuchać brzęczenia twoich harf!

- Am 5:21-23 (BT)

To mówi Bóg do swojego ludu. Do ludzi, którzy myśleli, że Go czczą.

Jozjasz odkrył, że pokolenia przed nim żyły w błędzie. Nie powiedział: “Skoro ojcowie tak robili, to musi być dobrze.” Rozdarł szaty i wrócił do Słowa.

Faryzeusze nie byli gotowi się mylić. Woleli zabić Mesjasza niż przyznać, że ich system był błędny.

Otwórz Biblię. Sprawdź sam. Nie bój się pytać.


Badacie Pisma, bo sądzicie, że w nich macie życie wieczne; a one świadczą o Mnie. A jednak nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie.

- J 5:39-40 (BT)

Pisma świadczą o Chrystusie. Nie o tradycji. Nie o denominacji. Nie o kościelnej hierarchii. O Chrystusie. Celem czytania Biblii nie jest zdobywanie wiedzy teologicznej, wygrywanie dyskusji ani potwierdzanie swoich przekonań. Celem jest spotkanie z żywym Bogiem.

Faryzeusze mieli tradycję, wiedzę i status. Mieli najlepsze wykształcenie religijne w historii. Mieli autorytet, władzę i szacunek ludzi.

Ale nie mieli Jezusa.

I pamiętaj: faryzeusze nie byli marginesem. Byli większością. Byli oficjalnym głosem religii. Prowadzili świątynię, nauczali lud, decydowali o doktrynie. Gdybyś żył w tamtych czasach i zapytał: “Kto ma rację?” - wszyscy wskazaliby na nich. A jednak mylili się co do najważniejszej rzeczy w historii: nie rozpoznali własnego Mesjasza.

Jeśli to mogło się zdarzyć im - dlaczego nie mogłoby się powtórzyć? Dlaczego Twój kościół miałby być nieomylny, skoro tamten nie był?

Nie popełnij ich błędu.