Dlaczego Bóg dopuszcza ból, cierpienie i śmierć?

Największe pytanie ludzkości. Czy cierpienie ma sens? Odkryj biblijną odpowiedź na problem zła i bólu w świecie.

Dlaczego?

To jedno słowo pada z ust milionów ludzi każdego dnia. Dlaczego ona zachorowała? Dlaczego on zginął? Dlaczego moje dziecko cierpi? Dlaczego świat jest pełen wojen, głodu i niesprawiedliwości?

Jeśli Bóg istnieje i jest dobry - dlaczego na to pozwala?

To pytanie zadawali filozofowie od tysięcy lat. Zadają je rodzice przy łóżku chorego dziecka. Zadają je ludzie, którzy stracili wszystko. I zadajesz je prawdopodobnie ty - skoro czytasz ten artykuł.

Nie zamierzam dawać ci tanich odpowiedzi. Ale chcę pokazać ci perspektywę, która zmieniła moje życie. Perspektywę, którą daje Biblia.

Problem zła - największy argument przeciw Bogu?

Ateiści często przedstawiają tak zwany “problem zła” jako nokautujący argument przeciwko istnieniu Boga:

  1. Jeśli Bóg jest wszechmocny - może zapobiec złu
  2. Jeśli Bóg jest dobry - chce zapobiec złu
  3. Zło istnieje
  4. Więc albo Bóg nie jest wszechmocny, albo nie jest dobry, albo nie istnieje

Brzmi logicznie, prawda? Na pierwszy rzut oka ten argument wydaje się nie do podważenia.

Ale czy na pewno? Co jeśli istnieje dobry powód, dla którego Bóg dopuszcza cierpienie? Co jeśli ten powód jest tak wielki, że uzasadnia nawet najgorszy ból?

Pozwól, że pokażę ci kilka perspektyw, które całkowicie zmieniają sposób patrzenia na cierpienie.

Cierpienie jako budzik duchowy

Zauważyłem coś ciekawego w moim życiu i w życiu ludzi wokół mnie. Kiedy wszystko idzie dobrze - kariera, zdrowie, relacje - łatwo zapominamy o Bogu. Żyjemy jakby Go nie było. Nie potrzebujemy Go.

Ale gdy życie uderza? Gdy diagnoza lekarska brzmi jak wyrok? Gdy tracimy kogoś bliskiego? Nagle przypominamy sobie, że jest ktoś większy. Nagle zaczynamy się modlić.

Psalmista napisał coś, co głęboko mnie poruszyło:

Zanim zostałem upokorzony, błądziłem, teraz jednak strzegę Twego słowa.

— Ps 119:67 (BT)

Widzisz? Upokorzenie - ból, cierpienie, trudności - sprowadziło go z powrotem na właściwą drogę. Bez tego upokorzenia nadal by błądził.

C.S. Lewis, jeden z najwybitniejszych chrześcijańskich myślicieli XX wieku, ujął to w słynnych słowach:

Czy cierpienie jest przyjemne? Nie. Ale czy może być potrzebne? Czy może być tym, co wyrywa nas z duchowego snu?

Z mojej obserwacji - tak. Ludzie często zaczynają sobie przypominać o Bogu dopiero wtedy, gdy zostają naprawdę uderzeni przez życie. Ból staje się stymulantem do zmian, których nigdy byśmy nie dokonali w komforcie.

Kogo kocha, tego karci

Biblia przedstawia zaskakującą perspektywę - cierpienie może być wyrazem Bożej miłości, nie jej braku:

Synu mój, nie lekceważ karcenia Pana ani nie zniechęcaj się, gdy On cię napomina. Bo kogo Pan miłuje, tego karze, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje.

— Hbr 12:5-6 (BT)

Pomyśl o tym jak o relacji rodzica z dzieckiem. Dobry ojciec nie pozwala dziecku robić wszystkiego - koryguje, napomina, czasem karze. Nie dlatego, że go nienawidzi, ale właśnie dlatego, że je kocha i chce dla niego jak najlepiej.

Wyobraź sobie małe dziecko, które wybiega na ulicę. Ojciec krzyczy, łapie je, może nawet klepnie w pupę. Dziecko płacze, jest oburzone - “tata jest zły!”. Ale czy ojciec działał ze złości? Nie. Działał z miłości. Wiedział, że za chwilę może nadjechać samochód. Ból i strach, które dziecko przeżyło, są niczym w porównaniu z tym, co mogło się stać.

Karceniem Pańskim nie gardź, mój synu, nie lekceważ też Jego napomnienia. Gdyż kogo Pan miłuje, tego napomina, jak ojciec syna, którego miłuje.

— Prz 3:11-12 (BT)

Kiedy przechodzisz przez trudności, zamiast myśleć “Bóg mnie opuścił” - może warto pomyśleć “Bóg mnie wychowuje”. To zmienia wszystko. Cierpienie przestaje być dowodem Bożej obojętności, a staje się dowodem Jego troski.

Ale dlaczego Bóg w ogóle to robi? Jaki jest Jego cel?

Tamci bowiem karcili nas według swego uznania, przez czas krótki, a Ten dla naszego pożytku, abyśmy uczestniczyli w Jego świętości. Wszelkie zaś karcenie, gdy jest przeżywane, nie wydaje się radosne, lecz smutne. Potem jednak przynosi tym, którzy przez nie przeszli, owoc sprawiedliwości, który zapewnia pokój.

— Hbr 12:10-11 (BT)

Bóg nie karci dla samego karcenia. Ma konkretny cel: abyśmy uczestniczyli w Jego świętości. Chce, żebyśmy stali się lepszymi wersjami siebie. Bardziej cierpliwi, pokorni, współczujący, silni duchowo.

Zastanów się - jakie cechy buduje cierpienie? Wytrwałość, której nie zbuduje komfort. Empatię wobec innych cierpiących. Pokorę, gdy uświadamiamy sobie własną kruchość. Wiarę, gdy nie mamy się na czym oprzeć poza Bogiem.

Świecka mądrość mówi “co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”. Biblia idzie dalej - nie chodzi tylko o siłę, ale o przemianę charakteru. Bóg jak trener personalny wie, że bez wysiłku nie ma rozwoju. Mięśnie rosną pod obciążeniem, nie w spoczynku. Charakter kształtuje się w próbach, nie w wygodzie.

Owoc tego procesu? Sprawiedliwość i pokój. Ale zauważ - przychodzą potem. W trakcie karcenia jest ciężko. Dopiero z perspektywy czasu widzimy, po co to było.

Ból prowadzi do większego dobra

Wiem, że to może brzmieć jak puste słowa - szczególnie gdy jesteś w środku cierpienia. Ale pozwól, że podzielę się z tobą kilkoma historiami z mojego własnego życia.

Od samotności do miłości

Jako nastolatek przeżywałem ogromny ból samotności. Nie miałem dziewczyny, nie rozumiałem relacji damsko-męskich, czułem się odrzucony i niekochany. To bolało. Naprawdę bolało.

Ale ten ból zmusił mnie do działania. Zacząłem się uczyć - tak, relacji też trzeba się nauczyć. Pracowałem nad sobą. I wiesz co? Ten bolesny okres doprowadził mnie do poznania mojej ukochanej żony. Gdyby nie tamten ból samotności, nigdy bym się nie zmienił. Nigdy bym jej nie spotkał.

Choroba, która otworzyła oczy

Moja żona przez lata chronicznie chorowała. Współczesna medycyna rozkładała ręce. Lekarze nie wiedzieli, co jej dolega. Byliśmy na skraju wyczerpania - fizycznego, emocjonalnego, duchowego.

Ale właśnie to cierpienie zmusiło nas do szukania dalej. W końcu odkryliśmy, że powodem większości jej problemów były pasożyty, które wyleczyliśmy odpowiednią dietą i leczeniem. Co więcej - dzięki tej drodze odkryliśmy naturalną dietę, która mocno przyczyniła się do poprawy zdrowia nas obojga. Gdyby nie te lata cierpienia, gdyby pierwsza diagnoza była trafna - nigdy byśmy nie dotarli do prawdziwej przyczyny ani nie zmienili stylu życia na zdrowszy.

Koronawirus i narodziny Immanuel

W momencie gdy piszę te słowa, kończę właśnie infekcję koronawirusową. Zachorowałem akurat na Święta Bożego Narodzenia. Gorączka, słabość, brak sił na cokolwiek.

I wiesz co? Jedyne na co miałem ochotę w tym czasie to leżenie w łóżku i… czytanie Pisma Świętego. Rozważanie drogi Pana. Myślenie o tym, co naprawdę ważne.

Przez te kilka dni choroby tak intensywnie rozważałem sprawy wiary, że stworzyłem stronę Immanuel - tę, którą właśnie czytasz. Przypadek? Nie sądzę.

Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra.

— Rz 8:28 (BT)

Bóg współdziała we wszystkim - także w bólu, chorobie, trudnościach. Nie znaczy to, że je powoduje. Ale znaczy, że potrafi je wykorzystać dla naszego dobra.

Życie to tylko przedsionek

A teraz perspektywa, która zmienia absolutnie wszystko.

Wyobraź sobie, że żyjesz 80 lat. To dużo, prawda? Całe życie pełne doświadczeń, radości, cierpień.

A teraz wyobraź sobie wieczność. Nieskończoność. Życie, które nigdy się nie kończy.

Czym jest 80 lat wobec nieskończoności? To nawet nie jest ułamek. To mniej niż mrugnięcie okiem. To jak pierwsza sekunda filmu, który trwa wiecznie.

Paweł apostoł, który sam przeszedł przez niewyobrażalne cierpienia - był bity, więziony, kamienowany, rozbitkiem na morzu - napisał coś zdumiewającego:

Niewielkie bowiem utrapienia nasze obecnego czasu gotują bezmiar chwały przyszłego wieku dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, lecz w to, co niewidzialne. To bowiem, co widzialne, przemija, to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie.

— 2 Kor 4:17-18 (BT)

Czy ty to widzisz? Paweł nazywa swoje cierpienia - bicie, więzienie, głód - “niewielkimi utrapieniami”. Dlaczego? Bo patrzył na nie przez pryzmat wieczności.

Życie na ziemi to tylko przedsionek. Samouczek. Krótki test przed prawdziwym życiem. Cokolwiek tu przeżywamy - nawet najgorsze rzeczy - to nic w porównaniu do wiecznej szczęśliwości z Bogiem na nowej ziemi.

A jeśli straciłeś kogoś bliskiego? Jeśli oboje wierzyliście w Chrystusa - nic nie jest stracone. Będziecie mieć całą wieczność na cieszenie się sobą. Nie kilkadziesiąt lat - wieczność. Ta rozłąka, choć bolesna, jest tylko chwilowa. Spotkanie będzie trwać wiecznie.

Bez cierpienia nie ma nagrody

A teraz kluczowa myśl, nad którą chcę żebyś się zastanowił.

Gdybyśmy nie odczuwali negatywnych rzeczy - bólu, straty, frustracji, cierpienia - to jaką nagrodę mielibyśmy w niebie?

Pomyśl o tym. Jeśli życie byłoby łatwe, jeśli wszystko przychodziłoby bez wysiłku, jeśli nigdy niczego byśmy nie stracili - czym byłoby niebo? Kontynuacją tego samego?

Jezus mówił wyraźnie o gromadzeniu skarbów w niebie:

Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie.

— Mt 5:11-12 (BT)

Widzisz? Nagroda zależy od tego, co przeżywamy i jak to przeżywamy. Urągania, prześladowania, cierpienia z powodu wiary - to wszystko buduje naszą nagrodę w niebie.

Jakub apostoł idzie jeszcze dalej:

Za pełną radość poczytujcie to sobie, bracia moi, ilekroć spadają na was różne doświadczenia. Wiedzcie, że to, co wystawia waszą wiarę na próbę, rodzi wytrwałość. Wytrwałość zaś winna być dziełem doskonałym, abyście byli doskonali, nienaganni, w niczym nie wykazując braków.

— Jk 1:2-4 (BT)

Próby i doświadczenia doskonalą nas. Czynią nas lepszymi. Przygotowują nas do wieczności.

Adam Mickiewicz, nasz wielki poeta, ujął to prosto:

Jak przeżyjesz życie bez cierpienia - jakie zasługi będziesz miał u Boga? Jak docenisz niebo, jeśli nigdy nie doświadczyłeś piekła na ziemi?

Cierpienie to nie kara. To szansa. Szansa na wzrost, na budowanie charakteru, na gromadzenie skarbów w niebie.

Co Biblia mówi o źródle cierpienia

Ale skąd w ogóle wzięło się cierpienie? Czy Bóg je stworzył?

Nie. Bóg stworzył świat doskonały - bez bólu, bez śmierci, bez cierpienia. Pierwsi ludzie żyli w raju, w pełnej harmonii z Bogiem i stworzeniem.

Ale Bóg dał im również coś niezwykle cennego: wolną wolę. Możliwość wyboru. I oni wybrali nieposłuszeństwo.

Do Adama zaś powiedział: «Ponieważ posłuchałeś głosu swojej żony i zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść, przeklęta niech będzie ziemia z twojego powodu; w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie po wszystkie dni swego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła, a żywić się będziesz roślinami polnymi. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty».

— Rdz 3:17-19 (BT)

Cierpienie weszło na świat jako konsekwencja ludzkiego wyboru, nie Bożego kaprysu. Bóg nie stworzył zła - zło to brak dobra, rezultat odwrócenia się od Boga.

Wolna wola oznacza możliwość złych wyborów. Bez tej możliwości nie bylibyśmy prawdziwie wolni. Bylibyśmy robotami zaprogramowanymi na posłuszeństwo. Ale Bóg chciał dzieci, nie robotów. Chciał relacji opartej na miłości, a miłość wymaga wolności.

Świat jest teraz “zepsuty” - ale to nie koniec historii. Bóg obiecał go odkupić i stworzyć nową ziemię, gdzie “śmierci już nie będzie, ani żałoby, ani krzyku, ani bólu” (Ap 21:4).

Bóg sam doświadczył cierpienia

I to jest może najważniejszy punkt ze wszystkich.

Bóg nie siedzi gdzieś w niebie, obojętnie patrząc na nasze cierpienie. Bóg sam stał się człowiekiem i doświadczył najgorszego, co ludzkość może ofiarować.

Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic. Lecz On się obarczył naszym cierpieniem, On dźwigał nasze boleści, a myśmy Go za skazańca uznali, chłostanego przez Boga i zdeptanego. Lecz On był przebity za nasze grzechy, zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze uzdrowienie.

— Iz 53:3-5 (BT)

Jezus - Bóg w ludzkim ciele - był zdradzony przez przyjaciela, opuszczony przez uczniów, fałszywie oskarżony, bity, poniżany, ukrzyżowany. Umarł najbardziej bolesną i upokarzającą śmiercią, jaką wymyślił starożytny świat.

Bóg nie jest obojętny na cierpienie. On zapłacił najwyższą cenę, żeby je pokonać. Krzyż to odpowiedź na cierpienie - nie wyjaśnienie filozoficzne, ale konkretny akt miłości.

To wam powiedziałem, abyście pokój we Mnie mieli. Na świecie doznacie ucisku, ale ufajcie, Jam zwyciężył świat.

— J 16:33 (BT)

Praktyczne kroki w cierpieniu

Co więc robić, gdy cierpienie przychodzi? Bo ono przyjdzie - to pewne.

1. Zmień pytanie. Zamiast pytać “dlaczego ja?” - zapytaj “po co?”. Nie szukaj winnego, szukaj celu. Co Bóg chce przez to osiągnąć?

2. Szukaj Boga szczególnie w trudnych momentach. Nie uciekaj od Niego - biegnij do Niego. On rozumie twój ból lepiej niż ktokolwiek.

3. Patrz na cierpienie przez pryzmat wieczności. 80 lat wobec nieskończoności to mniej niż mrugnięcie okiem. Twój obecny ból jest “lekkim utrapieniem” wobec “bezmiaru chwały”.

4. Pozwól, by ból prowadził do wzrostu. Nie marnuj cierpienia. Ucz się z niego. Niech cię doskonali.

5. Ufaj, że Bóg ma plan większy niż widzisz. Nie zawsze rozumiemy “po co” w momencie cierpienia. Czasem perspektywa przychodzi dopiero po latach. Ale Bóg widzi całość.

Ale nie tylko to, lecz chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość - wypróbowaną cnotę, wypróbowana cnota zaś - nadzieję. A nadzieja zawieść nie może, ponieważ miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego, który został nam dany.

— Rz 5:3-5 (BT)

Zakończenie

Cierpienie nie jest bezsensowne. Wiem, że w środku bólu trudno to usłyszeć. Ale to prawda.

Bóg używa cierpienia jako budzika, który wyrywa nas z duchowego snu. Ból często prowadzi do większego dobra, którego nie widzielibyśmy inaczej. Życie na ziemi to tylko przedsionek - krótki test przed wiecznością. A bez cierpienia nie byłoby nagrody w niebie.

Czy to oznacza, że mamy się cieszyć z bólu? Nie. Jezus płakał przy grobie przyjaciela. Możemy płakać i my. Ale możemy też ufać, że ten ból ma sens. Że Bóg go nie marnuje. Że z każdego cierpienia może wyniknąć dobro.

Bóg sam doświadczył najgorszego cierpienia - i je pokonał. Zmartwychwstanie jest dowodem, że śmierć i ból nie mają ostatniego słowa.