Bóg nie szuka idealnych - dlaczego bohaterowie Biblii byli tak niedoskonali

Kłamcy, mordercy, zdrajcy, nierządnice. Bohaterowie Biblii nie byli świętymi z obrazków. Bóg nie szuka idealnych - szuka dostępnych. To dobra wiadomość.

Gdyby bohaterowie Biblii przyszli dziś na rozmowę o pracę w twoim kościele, większość z nich nie przeszłaby pierwszego etapu.

Wyobraź sobie te CV na biurku komisji. Kandydat numer jeden: morderca, uciekł z kraju przed wyrokiem, ma poważną wadę wymowy. Numer dwa: dwukrotnie sprzedał własną żonę jako siostrę, żeby ratować skórę. Numer trzy: oszust, który okłamał umierającego ojca i okradł brata. Numer cztery: cudzołożnik, który zabił, żeby zatuszować romans. Numer pięć: prostytutka. Numer sześć: tchórz, który pod presją trzy razy wyparł się swojego Mistrza. Numer siedem: religijny terrorysta, który asystował przy linczu i tropił wierzących, żeby ich zabijać.

A teraz najlepsze: to nie są przykłady ludzi, których Bóg odrzucił. To są jego najwięksi święci. Mojżesz. Abraham. Jakub. Dawid. Rahab. Piotr. Paweł. Filary całej historii zbawienia. Ludzie, których imiona nadajemy dzieciom, których malujemy na witrażach, których stawiamy za wzór.

Coś tu się nie zgadza z naszym wyobrażeniem o tym, jak Bóg dobiera sobie ludzi. I właśnie to “coś” jest jedną z najbardziej pocieszających prawd całego Pisma.

Galeria “niegodnych”

Biblia ma w sobie pewną brutalną szczerość. Nie maluje swoich bohaterów jak ikony - złotym tłem i nieruchomą twarzą świętości. Maluje ich jak ludzi: z bliznami, upadkami, momentami wstydu, których żaden z nich nie chciałby mieć na widoku. Przejdźmy się przez tę galerię.

Mojżesz - morderca, który się jąkał

Zanim wyprowadził naród z niewoli, zabił człowieka i zakopał go w piasku (Wj 2:12). Uciekł na pustynię i przez czterdzieści lat pasł owce, byle dalej od swojej przeszłości. A kiedy Bóg w końcu go zawołał, Mojżesz nie padł na kolana z entuzjazmem. Zaczął się wykręcać:

Proszę, Panie, nie jestem wymowny, od wczoraj i przedwczoraj, a nawet od czasu, gdy przemawiasz do Twego sługi. Ociężały usta moje i język mój zesztywniał.

- Wj 4:10 (BT)

“Wybierz kogoś innego, Panie, ja się nie nadaję.” Tak odpowiada największy prorok Starego Testamentu. Bóg nie wybrał elokwentnego mówcy. Wybrał jąkałę z trupem w przeszłości - i uczynił go swoim głosem wobec faraona.

Abraham - ojciec wiary, który kłamał ze strachu

Nazywamy go ojcem wszystkich wierzących. A jednak dwa razy, ze zwykłego strachu o własne życie, kazał żonie udawać swoją siostrę i oddał ją do haremu obcego władcy:

Gdy się już zbliżał do Egiptu, rzekł do swojej żony, Saraj: Wiem, że jesteś urodziwą kobietą (…) Mów więc, że jesteś moją siostrą, aby mi się dobrze wiodło ze względu na ciebie i abym z twego powodu pozostał przy życiu.

- Rdz 12:11-13 (BT)

Ojciec wiary potrafił bać się tak bardzo, że poświęcił bezpieczeństwo żony dla własnej skóry. A mimo to Bóg nie cofnął obietnicy. To z tego zalęknionego człowieka uczynił naród.

Jakub - oszust już w imieniu

Jego imię znaczy “ten, który chwyta za piętę”, czyli oszust, krętacz. I zasłużył na nie. Przebrany za starszego brata, podszedł do ślepego, umierającego ojca i wyłudził błogosławieństwo, które należało się komu innemu (Rdz 27). Skłamał Bogu prosto w twarz: “Jestem Ezaw, twój pierworodny.”

A Bóg? Zmienił mu imię na Izrael i całemu narodowi wybranemu kazał nosić imię tego kombinatora. Nie “potomkowie nieskazitelnego”. Potomkowie człowieka, który walczył, oszukiwał, kuśtykał - i nie puścił Boga, póki nie wymusił błogosławieństwa.

Dawid - mąż według Bożego serca i morderca

To o nim Bóg powiedział, że jest “mężem według mego serca” (Dz 13:22). A jednak to ten sam Dawid zobaczył z dachu kąpiącą się żonę swojego żołnierza, wziął ją, a kiedy zaszła w ciążę, kazał zorganizować śmierć jej męża, żeby zatrzeć ślady (2 Sm 11). Cudzołóstwo i morderstwo z premedytacją - popełnione przez świętego króla.

Różnica nie polegała na tym, że Dawid nie upadał. Polegała na tym, co robił po upadku. Kiedy prorok wytknął mu grzech, nie zaczął się tłumaczyć. Złamał się:

Zmiłuj się nade mną, Boże, w swojej łaskawości, w ogromie swego miłosierdzia wymaż moją nieprawość. Obmyj mnie zupełnie z mojej winy i oczyść mnie z grzechu mojego.

- Ps 51:3-4 (BT)

Rahab - nierządnica w rodowodzie Jezusa

Mieszkała w Jerychu, mieście skazanym na zagładę. Była prostytutką - Biblia nie owija tego w bawełnę (Joz 2:1). A jednak ukryła izraelskich zwiadowców, postawiła wszystko na Boga, którego ledwo znała, i ocalała. List do Hebrajczyków stawia ją w galerii bohaterów wiary obok Abrahama (Hbr 11:31). Mało tego - Mateusz umieszcza jej imię w samym rodowodzie Jezusa Chrystusa (Mt 1:5). Bóg wpisał nierządnicę z Jerycha do drzewa genealogicznego swojego Syna.

Piotr - skała, która się rozsypała

Najgłośniejszy z apostołów. Ten, który przysięgał, że pójdzie za Jezusem choćby na śmierć. A kiedy przyszła próba, w noc aresztowania, trzy razy wyparł się, że w ogóle zna Mistrza - i to przed służącą:

A Pan obrócił się i spojrzał na Piotra. Wspomniał Piotr na słowo Pana, jak mu powiedział: Dziś, zanim kogut zapieje, trzy razy się Mnie wyprzesz. Wyszedł na zewnątrz i gorzko zapłakał.

- Łk 22:61-62 (BT)

To na tym człowieku - chwiejnym, porywczym, który załamał się w decydującym momencie - Jezus zbudował swój Kościół. Nie wybrał najtwardszego. Wybrał tego, który płakał ze wstydu, i podniósł go.

Tomasz - ten, który musiał dotknąć

Nie uwierzył na słowo. Nie wystarczyło mu świadectwo innych uczniów. Postawił warunek niemal bezczelny:

Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę.

- J 20:25 (BT)

A Jezus nie potępił go za wątpliwości. Przyszedł osobiście i powiedział: “Podaj tu swój palec.” Bóg nie boi się twoich pytań. Wątpiącemu nie odebrał miejsca przy stole - wyszedł mu naprzeciw.

Paweł - prześladowca, który stał się apostołem

Zanim napisał połowę Nowego Testamentu, trzymał płaszcze tych, którzy kamienowali Szczepana, i z furią tropił chrześcijan, żeby wtrącać ich do więzień (Dz 8:1-3). Do końca życia nie udawał, że tego nie było:

Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy.

- 1 Tm 1:15 (BT)

“Pierwszy z grzeszników.” Tak o sobie pisze największy misjonarz w historii Kościoła. Nie “byłem trochę zagubiony”. Pierwszy. Najgorszy. A właśnie jego Bóg wybrał, żeby zaniósł Ewangelię do połowy znanego świata.

Dlaczego Biblia nie ukrywa ich wad

Zatrzymaj się na chwilę nad jedną rzeczą, której łatwo nie zauważyć. Żadna inna tradycja nie traktuje swoich założycieli w ten sposób.

Mity budują herosów bez skazy. Legendy wygładzają, wybielają, dorabiają boskie pochodzenie. Gdyby Biblię pisali ludzie, którzy chcą stworzyć przekonującą propagandę nowej religii, ostatnią rzeczą, jaką by zrobili, byłoby pokazanie, że ojciec narodu jest tchórzem, król świętym i mordercą, a pierwszy z apostołów - zdrajcą. Wymazaliby to. My byśmy to wymazali.

A Biblia tego nie robi. Spisuje grzechy swoich największych bohaterów z bezlitosną dokładnością. I to jest jeden z cichych dowodów na jej prawdziwość: ona nie sprzedaje ci wyidealizowanych ludzi. Ona pokazuje prawdziwego Boga działającego przez prawdziwych, połamanych ludzi.

Bóg nie szuka idealnych, szuka dostępnych

Tu dochodzimy do sedna. Skoro Bóg konsekwentnie wybiera kłamców, morderców i tchórzy, to znaczy, że kieruje się czymś zupełnie innym niż my.

My szukamy najlepszych. Najmocniejszych. Najbardziej kompetentnych, najczystszych, najmniej obciążonych. Bóg działa odwrotnie. Paweł, który dobrze wiedział, kim sam był, ujął to bez ogródek:

Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga.

- 1 Kor 1:27-29 (BT)

Dlaczego tak? Bo gdyby Bóg wybierał idealnych, ich osiągnięcia byłyby ich własną zasługą. Mocny człowiek zwycięża i mówi: “to ja.” Słaby człowiek zwycięża i wszyscy wiedzą, że to nie mógł być on. Kiedy jąkała staje przed faraonem, kiedy tchórz głosi kazanie, po którym nawraca się trzy tysiące ludzi, kiedy prześladowca zakłada kościoły na trzech kontynentach - chwała nie ma gdzie się przykleić poza Bogiem.

To samo Bóg powiedział Pawłowi, kiedy ten błagał o uwolnienie od swojej słabości:

Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali. Najchętniej więc będę się chełpił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.

- 2 Kor 12:9 (BT)

Bóg nie potrzebuje twoich kwalifikacji. On nie szuka ludzi gotowych - szuka ludzi dostępnych. Nie pyta najpierw: “czy jesteś godny?”. Pyta: “czy się zgodzisz?”. Reszta to jego robota.

A jednak nie zostają tacy sami

I tu trzeba postawić wyraźną granicę, żeby nie wyciągnąć z tego fałszywego wniosku. Bo łatwo usłyszeć tę prawdę i pomyśleć: “Świetnie, czyli mogę grzeszyć spokojnie, Bóg i tak mnie weźmie”. To byłoby kompletne odwrócenie sensu.

Spójrz jeszcze raz na tę galerię. Żaden z nich nie został taki, jaki był. Łaska, która ich dosięgła, nie była pobłażaniem - była przemianą.

  • Dawid nie wzruszył ramionami nad cudzołóstwem. Napisał Psalm 51, najgłębszą modlitwę pokutną w historii.
  • Piotr nie zbagatelizował swojej zdrady. Wyszedł i gorzko zapłakał - a potem trzy razy wyznał Jezusowi miłość, raz za każde zaparcie.
  • Paweł nie powiedział “no cóż, byłem prześladowcą, trudno”. Spalił całe dawne życie i resztę dni oddał temu, kogo wcześniej tępił.

Różnica między bohaterem Biblii a człowiekiem zgubionym nigdy nie polegała na tym, że jeden nie grzeszył. Polegała na tym, co robił z grzechem: czy go bronił, czy go porzucał. Czy uciekał od Boga, czy biegł do niego z powrotem.

Co to znaczy dla ciebie

Może czytasz to i masz w głowie listę powodów, dla których akurat ciebie Bóg nie mógłby użyć. Twoja przeszłość. Rzeczy, których nikt nie wie. Słabość, z którą walczysz od lat i wciąż przegrywasz. Wątpliwości, których się wstydzisz. Poczucie, że inni są “duchowi”, a ty tylko udajesz.

Posłuchaj uważnie: dokładnie to samo myśleli o sobie ci wszyscy ludzie.

Mojżesz był pewien, że się nie nadaje. Dawid był pewien, że przekreślił wszystko. Piotr był pewien, że po takiej zdradzie nie ma już dla niego miejsca. A Bóg napisał ich imiona złotymi literami w historii zbawienia - nie pomimo ich słabości, ale często przez nią.

Twoja dyskwalifikacja jest w twojej głowie, nie w sercu Boga. On nie czeka na lepszą wersję ciebie. On chce tej wersji, którą masz teraz - z całym bagażem - i obiecuje sam dokonać reszty. Jedyne, czego od ciebie potrzebuje, to żebyś się nie chował. Żebyś był dostępny.

Pierwsi, których Jezus zaprosił do swojego stołu, nie byli wzorami cnoty. Byli celnikami, grzesznikami, ludźmi, na których porządni odwracali głowy. A kiedy religijni wytknęli mu to towarzystwo, odpowiedział zdaniem, które warto zapamiętać do końca życia:

Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają (…) Idźcie i starajcie się zrozumieć, co znaczy: Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary. Bo nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników.

- Mt 9:12-13 (BT)

Jeśli czekałeś na zaproszenie dla idealnych, to nigdy nie nadejdzie - bo takie nie istnieje. Ale jest inne, i jest skierowane dokładnie do ciebie, takiego, jaki jesteś dziś. Bóg nie szuka idealnych. Nigdy nie szukał. Szuka tych, którzy odważą się powiedzieć “tak” - i pozwolą mu zrobić z sobą to, co zrobił z mordercą, oszustem, zdrajcą i prześladowcą.

To nie jest historia o ludziach, którzy zasłużyli. To historia o Bogu, który wybiera. I właśnie dlatego jest w niej miejsce dla ciebie.