Tolerancja nie jest cnotą biblijną - co naprawdę mówi o niej Biblia

Czy Jezus był tolerancyjny? Współczesna kultura uczyniła z tolerancji najwyższą cnotę. Biblia mówi coś zupełnie innego. Sprawdź, co dokładnie.

Istnieje słowo, które stało się nietykalne. Święte. Poza wszelką krytyką. Słowo, które w ustach współczesnego człowieka ma moc rozstrzygania sporów, zamykania dyskusji i wydawania wyroków moralnych.

To słowo to tolerancja.

Współczesna formuła jest prosta: tolerancyjny = dobry człowiek. Nietolerancyjny = zły. Bigot. Fanatyk. Ktoś, z kim nie warto rozmawiać. Tolerancja stała się najwyższą cnotą - jedyną, której nikt nie śmie kwestionować.

Jest tylko jeden problem: tolerancja w nowoczesnym znaczeniu nie jest cnotą biblijną. Nie znajdziesz jej na żadnej liście cnót w Piśmie Świętym. Nie ma jej w owocach Ducha (Ga 5:22-23). Nie ma jej w opisie miłości (1 Kor 13). Nie ma jej w Kazaniu na Górze.

Biblia wymaga czegoś zupełnie innego - czegoś znacznie trudniejszego niż tolerancja. Wymaga miłości. Ale miłości biblijnej, nie tej z plakatów. Miłości, która mówi prawdę. Miłości, która napomina. Miłości, która czasem mówi “nie”.

Czym jest współczesna tolerancja?

Żeby zrozumieć problem, musimy najpierw rozróżnić dwa zupełnie różne znaczenia tego słowa.

Stara tolerancja - ta, którą rozumieli nasi dziadkowie - oznaczała: “Nie zgadzam się z tobą, ale szanuję twoje prawo do istnienia i wyrażania swoich poglądów.” To było szlachetne stanowisko. Można się nie zgadzać i jednocześnie traktować drugiego człowieka z godnością.

Nowa tolerancja - ta, którą wymusza współczesna kultura - oznacza coś zupełnie innego: “Jeśli się nie zgadzasz, jesteś bigotą. Jeśli uważasz, że coś jest złe, jesteś nienawiistny. Jeśli mówisz, że istnieje obiektywna prawda moralna - jesteś niebezpieczny.”

Jezus - najbardziej “nietolerancyjny” człowiek w historii

Centralnym argumentem obrońców tolerancji jest Jezus. “Jezus akceptował każdego.” “Jezus nikogo nie osądzał.” “Jezus by na pewno tolerował.”

Naprawdę? Przyjrzyjmy się, co Jezus faktycznie robił.

Przewracanie stołów w Świątyni

Wówczas sporządził sobie bicz ze sznurków i powypędzał wszystkich ze Świątyni, także owce i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał. A tym, którzy sprzedawali gołębie, rzekł: Zabierzcie to stąd i nie róbcie z domu mego Ojca targowiska!

- J 2:15-16 (BT)

Bicz. Wywrócone stoły. Rozrzucone pieniądze. Fizyczne wypędzenie ludzi ze Świątyni. To nie jest zachowanie kogoś, kto “akceptuje każdego takim, jaki jest”. To jest gwałtowna, celowa, fizyczna konfrontacja z tym, co Jezus uznał za złe.

Wyobraź sobie tę scenę w dzisiejszym kościele. Ktoś wchodzi, robi bicz ze sznurków i zaczyna przewracać stoiska ze sprzedażą książek i gadżetów. Co by się stało? Policja. Aresztowanie. Nagłówki o “religijnym ekstremizmie”.

Pobielane groby i plemiona żmijowe

Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy! Bo jesteście podobni do grobów pobielanych, które z zewnątrz wyglądają pięknie, lecz wewnątrz pełne są kości umarłych i wszelkiej nieczystości.

- Mt 23:27 (BT)

Węże! Plemię żmijowe! Jak wy możecie ujść potępienia w piekle?

- Mt 23:33 (BT)

“Groby pobielane.” “Plemiona żmijowe.” “Obłudnicy.” To jest język Jezusa skierowany do religijnych liderów Jego czasów. Według dzisiejszych standardów? To jest hate speech. Ban na mediach społecznościowych. Cancel culture. Koniec kariery publicznej.

Jezus nie powiedział: “Szanuję wasz punkt widzenia, choć mam inną perspektywę.” Powiedział: jesteście martwi wewnątrz, a wasze duchowe potomstwo to żmije.

”Nawróćcie się”

Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!

- Mk 1:15 (BT)

“Nawróćcie się” - po grecku metanoeite - oznacza: zmieńcie całkowicie swój sposób myślenia. Odwróćcie się od tego, co robicie. To jest odwrotność tolerancji. Tolerancja mówi: “Jesteś OK taki, jaki jesteś.” Nawrócenie mówi: “Nie jesteś OK. Musisz się zmienić.”

Ja jestem drogą i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.

- J 14:6 (BT)

To jest prawdopodobnie najbardziej “nietolerancyjne” zdanie w historii ludzkości. Jedna droga. Jedna prawda. Jedno życie. Nikt - nikt - nie przychodzi do Boga inaczej jak przez Jezusa. Nie przez Buddę. Nie przez Mahometa. Nie przez “swoją własną duchową ścieżkę”. Tylko przez Niego.

Biblijna miłość to nie akceptacja wszystkiego

Miłość, która napomina

Współczesna kultura zrównała miłość z akceptacją. Kochać = akceptować wszystko bez zastrzeżeń. Biblia mówi coś diametralnie innego.

Rany przyjaciela są wierne, lecz pocałunki wroga są obfite.

- Prz 27:6 (BT)

Rana od przyjaciela jest lepsza niż pocałunek wroga. Osoba, która mówi ci prawdę - nawet bolesną - jest twoim przyjacielem. Osoba, która ci schlebia, żebyś się dobrze czuł - jest twoim wrogiem.

Bo kogo Pan miłuje, tego karze, a chłoszcze każdego syna, którego przyjmuje.

- Hbr 12:6 (BT)

Bóg karci tych, których kocha. Nie tych, których nienawidzi - tych, których kocha. Karanie, dyscyplina, napominanie - to są dowody miłości, nie nienawiści.

Nie będziesz nienawidził twego brata w swoim sercu. Upominaj usilnie swego bliźniego, abyś nie poniósł za niego grzechu.

- Kpł 19:17 (BT)

Ten werset jest kluczowy. Zwróć uwagę na logikę: brak upominania jest powiązany z nienawiścią. Nie z miłością - z nienawiścią. Milczenie, gdy ktoś grzeszy, nie jest aktem miłości ani tolerancji. Jest aktem pogardy. Mówi: “Nie obchodzisz mnie na tyle, żebym ci powiedział prawdę.”

Analogia lekarza

Wyobraź sobie dwóch lekarzy. Pacjent przychodzi z objawami. Badania pokazują raka - uleczalnego, ale wymagającego natychmiastowego leczenia.

Lekarz A mówi: “Mam trudne wiadomości. Ma pan raka. Ale jest uleczalny. Oto plan leczenia - będzie bolesny, ale uratuje panu życie.”

Lekarz B mówi: “Ach, proszę się nie martwić! Wszystko wygląda świetnie! Niech pan idzie do domu i cieszy się życiem.”

Który lekarz kocha pacjenta? A który go zabija swoją “tolerancją”?

Współczesna tolerancja to lekarz B. Mówi: “Wszystko OK. Nie musisz się zmieniać. Jesteś wspaniały taki, jaki jesteś.” A pacjent umiera z uśmiechem na twarzy.

Biblijna miłość to lekarz A. Mówi prawdę - nawet bolesną. Bo życie pacjenta jest ważniejsze niż jego komfort.

Kościół, który odmawia mówienia o grzechu, to szpital, który odmawia diagnozowania chorób. Budynek stoi, personel jest, pacjenci przychodzą - ale nikt nie zostaje uzdrowiony. Doskonałym przykładem tego, dokąd prowadzi selektywna wiara i tolerancja zamiast prawdy, jest przypadek Lily Phillips i jej chrztu pod zasięgi - gdzie deklaracja wiary nie przyniosła żadnych owoców nawrócenia.

Wczesny Kościół - kontrkulturowy, nie ugodowy

Pierwsi chrześcijanie nie byli tolerancyjni. Byli najbardziej “nietolerancyjnymi” ludźmi w Imperium Rzymskim.

Rzym był paradoksalnie tolerancyjny religijnie. Czcij kogo chcesz - Zeusa, Izydę, Mitrę, Dionizosa - tylko dodaj do listy Cezara. Uznaj go za boga. To proste. Jedno ziarenko kadzidła na ołtarzu cesarskim i masz spokój.

Chrześcijanie powiedzieli: nie.

Nie “może”. Nie “zastanowimy się”. Nie “szanujemy waszą tradycję, ale mamy inną perspektywę”. Nie.

I ginęli za to. Na arenach. Na krzyżach. W płomieniach. Pokolenie za pokoleniem.

Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.

- Dz 5:29 (BT)

A nie bierzcie wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozeznać, co jest wolą Bożą: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

- Rz 12:2 (BT)

“Nie bierzcie wzoru z tego świata” - a tolerancja jest wzorem tego świata. Jest wartością narzuconą przez kulturę, nie przez Boga. Paweł mówi wprost: nie dopasowujcie się do świata. Odnawiajcie umysł. Rozeznawajcie wolę Bożą - a wola Boża nie zawsze pokrywa się z oczekiwaniami kultury.

Różnica między miłowaniem ludzi a akceptowaniem zachowań

Tu dochodzimy do sedna współczesnego zamieszania. Kultura narzuciła fałszywą dychotomię: albo akceptujesz wszystko w człowieku (łącznie z jego zachowaniami), albo go nienawidzisz. Nie ma opcji pośredniej.

Ale Biblia daje dokładnie tę opcję pośrednią. I to jest opcja Jezusa.

Ja ciebie nie potępiam. Idź i nie grzesz więcej.

- J 8:11 (BT)

Dwa zdania. Obie klauzule równie ważne. “Nie potępiam cię” - miłość do osoby. “Nie grzesz więcej” - odrzucenie zachowania. Jezus nie powiedział: “Nie potępiam cię, rób co chcesz.” Nie powiedział też: “Jesteś potępiona, odejdź.” Powiedział jedno i drugie: kocham ciebie, ale odrzucam to, co robisz.

Kto dziś powtórzy drugie zdanie, zostanie oskarżony o nietolerancję.

Lecz czyniąc prawdę w miłości, wzrastajmy we wszystkim w Tego, który jest Głową - w Chrystusa.

- Ef 4:15 (BT)

“Prawdę w miłości.” Dwa elementy, oba niezbędne. Prawda bez miłości to okrucieństwo - zimne, bezlitosne, raniące. Miłość bez prawdy to sentymentalizm - ciepły, przyjemny, ale ostatecznie zabijający. Biblijna miłość łączy jedno z drugim: mówi prawdę, ale mówi ją z troską o drugiego człowieka.

Prawdziwe współczucie czasem mówi “nie”

Rodzic, który daje dziecku wszystko, czego ono chce, nie kocha tego dziecka. Tworzy potwora. Każdy normalny rodzic wie, że miłość wymaga granic. Że “nie” jest czasem najważniejszym słowem.

Czy to nie ciekawe, że Dekalog to głównie “nie”? Nie zabijaj. Nie cudzołóż. Nie kradnij. Nie mów fałszywego świadectwa. Nie pożądaj. Bóg, który naprawdę kocha - mówi “nie”. Dużo.

Kto oszczędza rózgę, nienawidzi swego syna, lecz kto go miłuje, karci go w porę.

- Prz 13:24 (BT)

Znowu ta sama logika, co w Kpł 19:17. Brak dyscypliny = nienawiść. Dyscyplina = miłość. Odwrotność tego, co mówi kultura.

Ja karcę i ćwiczę tych, których miłuję. Bądź więc gorliwy i nawróć się.

- Ap 3:19 (BT)

Słowa samego Jezusa z Apokalipsy. “Karcę tych, których miłuję.” Nie tych, których nienawidzę. Tych, których miłuję.

Czego więc Biblia naprawdę wymaga?

Nie tolerancji. Czegoś trudniejszego. Czegoś, co kosztuje więcej niż puste “akceptuję wszystko”.

Biblia wymaga miłości. Ale miłości definiowanej nie przez uczucia ani sentyment - lecz przez prawdę i poświęcenie.

Nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.

- 1 Kor 13:6 (BT)

Miłość nie cieszy się z niesprawiedliwości. Nie akceptuje zła w imię “tolerancji”. Nie mówi “wszystko jedno” w obliczu grzechu. Raduje się z prawdą - nawet gdy prawda jest niewygodna.

Bracia, gdyby komuś przydarzył się jaki upadek, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności. Bacz jednak, abyś i ty nie uległ pokusie.

- Ga 6:1 (BT)

“Poprawiajcie” - nie “tolerujcie”. Nie “akceptujcie”. Poprawiajcie. Ale jak? “W duchu łagodności.” Z pokorą. Ze świadomością własnej słabości. Nie z pozycji wyższości - z pozycji współbrata, który sam jest narażony na upadek.

Odwaga bycia “nietolerancyjnym”

Gdy powiem bezbożnemu: Bezbożny, z pewnością umrzesz - a ty nic nie powiesz, by ostrzec bezbożnego, żeby odwrócił się od swej drogi, to ten bezbożny umrze z powodu swej winy, ale jego krwi zażądam z twojej ręki. Jeśli jednak ostrzeżesz bezbożnego, aby odwrócił się od swej drogi, a on się od niej nie odwróci, to umrze on z powodu swojej winy, ale ty uratujesz swoją duszę.

- Ez 33:8-9 (BT)

To są przerażające słowa. Jeśli widzisz, że ktoś idzie na zatracenie, i milczysz - jego krew będzie na twoich rękach. Nie na rękach tego, kto grzeszy. Na twoich. Bo wiedziałeś i nic nie powiedziałeś.

Tolerancja mówi: “Nie moja sprawa. Każdy ma prawo do swoich wyborów.” Bóg mówi: “Ostrzeż go. A jeśli tego nie zrobisz - odpowiesz za to.”

Nie bądź okrutny. Nie bądź arogancki. Nie mów prawdy z pogardą ani z poczuciem wyższości. Ale nie milcz. Milczenie nie jest miłością. Milczenie jest zdradą.

Świat nie potrzebuje tolerancyjnych chrześcijan. Tolerancyjnych chrześcijan ma pod dostatkiem - kościoły są ich pełne. Tych, którzy nie chcą nikogo urazić. Którzy mówią to, co ludzie chcą słyszeć. Którzy akceptują wszystko, bo boją się konfliktu. To zjawisko ma swoją nazwę - śpiące chrześcijaństwo - i dotyka dziś większości wspólnot kościelnych.

Świat potrzebuje odważnych chrześcijan. Takich, którzy mówią prawdę z miłością. Którzy wolą być odrzuceni niż milczeć. Którzy naśladują Jezusa - nie Jezusa z plakatów, ale Jezusa z Ewangelii. Tego, który przewracał stoły, nazywał faryzeuszy żmijami i powiedział: “Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak tylko przeze Mnie.”

Tolerancja nic nie kosztuje. Miłość kosztuje wszystko.

Tolerancja nic nie kosztuje. Wystarczy milczeć, kiwać głową i nie mieć zdania.

Miłość kosztuje wszystko. Wymaga mówienia prawdy, gdy wszyscy chcą kłamstwa. Wymaga narażenia się na odrzucenie. Wymaga powiedzenia “nie grzesz więcej” - wiedząc, że za chwilę usłyszysz: “Jak śmiesz mnie osądzać?”

Tolerancja jest tania. Miłość jest droga. Jezus nie umarł na krzyżu za tolerancję - umarł za miłość. Za tę miłość, która mówi prawdę, nawet gdy prawda zabija.

Wybierz miłość.