Radość nie jest grzechem - dlaczego Bóg chce, żebyś cieszył się życiem
Czy dobry chrześcijanin to ten, kto ciągle pokutuje? Biblia mówi coś innego - Bóg stworzył świat, żebyś się nim cieszył.
Jedz więc z weselem swój chleb i pij z dobrym sercem swoje wino, bo Bóg już dawno przyjął twoje uczynki. Niech w każdym czasie szaty twoje będą białe, a olejku na głowie twojej niech nie braknie. Używaj życia z kobietą, którą kochasz, po wszystkie dni twojego marnego życia, które ci dano pod słońcem.
- Koh 9:7-9 (BT)
Istnieje przekonanie - głęboko zakorzenione w pewnej tradycji chrześcijańskiej - że pobożny człowiek powinien przede wszystkim cierpieć. Że radość jest podejrzana. Że śmiech to lekkomyślność, wino to grzech, a cieszenie się życiem oznacza, że nie traktujesz Boga wystarczająco poważnie. Przez wieki w niektórych nurtach chrześcijaństwa wytworzył się obraz wiary jako permanentnej żałoby: włosiennice, flagelacje, kult cierpienia jako zasługi. Im bardziej cierpisz, tym bliżej Boga.
Tyle że Biblia mówi coś zupełnie innego. A sam Chrystus żył w sposób, który ten obraz kompletnie rozbija.
Bóg stworzył świat, żebyś się nim cieszył
Otwórzmy Biblię od pierwszej strony. Bóg stwarza świat i powtarza jedno słowo: tow - dobre. Światło jest dobre. Morze jest dobre. Rośliny, zwierzęta, człowiek - wszystko jest dobre. Na końcu patrzy na całość i mówi: bardzo dobre (Rdz 1:31). Bóg nie stworzył świata jako poczekalni pełnej cierpienia. Stworzył go jako dar.
Paweł pisze do Tymoteusza o ludziach, którzy “zakazują małżeństwa i nakazują powstrzymywanie się od pokarmów” - i komentuje to wprost:
…pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierni i ci, którzy poznali prawdę. Bo wszelkie stworzenie Boże jest dobre i niczego nie należy odrzucać, co się przyjmuje z dziękczynieniem.
- 1 Tm 4:3-4 (BT)
A do bogatych w tym samym liście:
Bogaczom tego świata nakazuj, aby nie byli wyniośli, nie pokładali nadziei w niepewnym bogactwie, ale w Bogu, który nam wszystkiego obficie udziela do korzystania.
- 1 Tm 6:17 (BT)
Zwróć uwagę: “obficie udziela do korzystania”. Nie do znoszenia. Nie do odpokutowania. Do korzystania.
Jezus - “żarłok i pijak”
To jedna z najciekawszych scen w Ewangeliach. Jezus sam opisuje, jak ludzie reagują na Niego i na Jana Chrzciciela:
Przyszedł bowiem Jan, nie jedząc i nie pijąc, a mówią: „Ma demona.” Przyszedł Syn Człowieczy, jedząc i pijąc, a mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników.”
- Mt 11:18-19 (BT)
Jan żył ascetycznie - na pustyni, w wielbłądziej skórze, jedząc szarańcze i miód. I powiedzieli, że ma demona. Jezus jadł i pił z ludźmi - chodził na uczty, siadał do stołu z grzesznikami, przyjmował zaproszenia - i powiedzieli, że jest żarłokiem i pijakiem. Dla krytyków żadna opcja nie była dobra. Ale zauważ, którą drogę wybrał Bóg, kiedy przyszedł na ziemię: nie wybrał ascezy Jana. Wybrał stół, wspólnotę, wino.
I to nie przypadek, że pierwszy cud Jezusa to nie uzdrowienie, nie wskrzeszenie, nie burza uciszona - to zamiana wody w wino na weselu w Kanie Galilejskiej (J 2:1-11). Jakieś 600 litrów doskonałego wina, kiedy impreza trwała już kilka dni. Bóg w ciele, którego pierwszym nadprzyrodzonym aktem jest sprawienie, żeby ludziom nie zabrakło wina na zabawie. Jeśli myślisz, że Bóg jest wrogiem radości - jak wytłumaczysz Kanę?
Trzydzieści lat “zwykłego” życia
Jest jeszcze coś, o czym rzadko się mówi. Jezus żył na ziemi około trzydziestu trzech lat. Jego publiczna działalność trwała jakieś trzy lata. Co robił przez pozostałe trzydzieści?
Żył. Po prostu żył. Był cieślą w Nazarecie (Mk 6:3). Pracował rękoma. Jadł posiłki z rodziną. Chodził na święta do Jerozolimy. Rozmawiał z sąsiadami. Spał, wstawał, znosił upał, cieszył się odpoczynkiem w szabat.
Pomyśl o tym. Bóg wcielony - Ten, który stworzył galaktyki - spędził 90% swojego ziemskiego życia robiąc zwykłe, ludzkie rzeczy. Gdyby cierpienie było istotą pobożności, gdyby “prawdziwe” życie duchowe polegało na nieustannym bólu i wyrzeczeniu, to Bóg właśnie zmarnował trzydzieści lat. A przecież ich nie zmarnował - bo zwykłe życie przeżywane w bliskości z Ojcem też jest święte. Codzienność nie jest przerwą od wiary. Jest jej naturalnym środowiskiem.
Kohelet - starożytna mądrość o radości
Księga Koheleta to jedna z najbardziej zaskakujących ksiąg Biblii. Pisana przez kogoś, kto przeszedł przez życie, zbadał wszystko i doszedł do wniosku, że pod słońcem nie ma nic trwałego. A jednak - a może właśnie dlatego - powtarza jeden refren:
Poznałem, że nie ma nic lepszego, jak cieszyć się i być szczęśliwym w życiu. I to, że człowiek je, pije i zażywa szczęścia przy całym swoim trudzie, jest darem Bożym.
- Koh 3:12-13 (BT)
To nie jest hedonizm. To jest teologia. Kohelet mówi: cieszenie się życiem jest darem Bożym. Jedzenie, picie, praca, miłość - to nie są rzeczy, za które trzeba pokutować. To są rzeczy, za które trzeba dziękować.
I nie jest sam. Psalmista pisze:
Każesz rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by służyły człowiekowi, aby z ziemi dobywał chleb i wino, które rozwesela serce ludzkie, oliwę, od której lśni oblicze, i chleb, który krzepi serce człowieka.
- Ps 104:14-15 (BT)
Bóg stworzył wino, które rozwesela serce. Nie po to, żebyś na nie patrzył z wyrzutami sumienia.
Radość jest owocem Ducha
Gdyby radość była podejrzana, gdyby była oznaką duchowej słabości, to Paweł z pewnością nie umieściłby jej na liście owoców Ducha Świętego. A jednak:
Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie.
- Ga 5:22 (BT)
Radość stoi na drugim miejscu, zaraz po miłości. To nie jest ludzka frivolité - to jest efekt działania Ducha Świętego w człowieku. Im bliżej Boga, tym więcej radości - nie mniej.
Jezus sam powiedział:
Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie, i to życie w obfitości.
- J 10:10 (BT)
Nie przyszedł, żebyś przetrwał. Przyszedł, żebyś miał obfitość.
Syn marnotrawny wraca - i ojciec urządza ucztę
Chcesz zobaczyć, jak Bóg reaguje, kiedy grzesznik do Niego wraca? Nie musisz spekulować. Jezus opowiedział to wprost:
Lecz ojciec powiedział do swoich sług: „Szybko przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie tuczone cielę i zabijcie je. Jedzmy i bawmy się, bo ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się.” I zaczęli się bawić.
- Łk 15:22-24 (BT)
Żadnego klęczenia na grochu. Żadnego tygodnia w worku pokutnym. Ojciec nie każe synowi odpokutować każdego dnia rozrzutności. Widzi go z daleka, biegnie, ściska, ubiera w najlepsze szaty i mówi: jedzmy i bawmy się. Taki jest obraz Boga w Biblii. Nie surowy inkwizytor, który każe ci cierpieć za każdy błąd - ale ojciec, który cieszy się twoim powrotem i chce to świętować.
Równowaga - cierpienie ma swoje miejsce
Żeby nie popaść w drugą skrajność - Biblia nie głosi hedonizmu. Jest czas na post (Mt 6:16-18). Jest czas na płacz (Koh 3:4). Jest czas na zaparcie się siebie (Łk 9:23). Cierpienie jest częścią ludzkiego życia i Pismo tego nie ukrywa.
Ale jest fundamentalna różnica między tym, co mówi Biblia, a tym, co głosiła pewna tradycja religijna. W Biblii cierpienie nigdy nie jest celem samym w sobie. Post jest okazjonalny, nie permanentny. Krzyż jest drogą ku czemuś - ku zmartwychwstaniu, ku nadziei, ku chwale (Rz 8:18). Cierpienie ma sens, kiedy prowadzi dokądś. Cierpienie dla samego cierpienia nie jest pobożnością - jest destrukcją.
Zresztą sam Kohelet ujął to najlepiej:
Dla wszystkiego jest pora i czas na każde zajęcie pod niebem. (…) Czas płakania i czas śmiechu, czas żałoby i czas tańca.
- Koh 3:1,4 (BT)
Jest czas na jedno i na drugie. Ale jeśli całe twoje chrześcijaństwo to tylko czas żałoby i nigdy czas tańca - to brakuje ci połowy tego, co Bóg przygotował.