Dlaczego Bóg w Starym Testamencie był okrutny?

Wojny, plagi, śmierć pierworodnych. Czy Bóg Starego Testamentu był okrutny? Uczciwa analiza trudnych fragmentów Biblii.

Mocne słowa. I trzeba przyznać – nie wzięły się znikąd.

Biblia rzeczywiście opisuje potop, który zgładził ludzkość. Plagi egipskie i śmierć pierworodnych. Rozkaz zagłady Kananejczyków. Prawo “oko za oko”, które Bóg dał Izraelowi. Regulacje dotyczące niewolnictwa.

Czy da się to obronić? A może chrześcijanie po prostu ignorują te fragmenty, licząc że nikt nie zapyta?

W tym artykule nie będziemy udawać, że problemu nie ma. Zmierzymy się z zarzutami uczciwie – i zobaczymy, czy kontekst zmienia perspektywę.

Konkretne zarzuty

Zanim przejdziemy do odpowiedzi, uczciwie przedstawmy oskarżenie. Oto fragmenty, które najczęściej cytują krytycy:

Zagłada Kananejczyków:

W miastach tych narodów, które Pan, Bóg twój, daje ci w posiadanie, nie zostawisz przy życiu żadnej żywej duszy.

— Pwt 20:16 (BT)

Śmierć pierworodnych:

O północy Pan pobił wszystkich pierworodnych w ziemi egipskiej.

— Wj 12:29 (BT)

Potop:

I wytracił Bóg wszystkie istoty na powierzchni ziemi.

— Rdz 7:23 (BT)

Oko za oko:

Oko za oko, ząb za ząb, rękę za rękę, nogę za nogę.

— Wj 21:24 (BT)

To nie są marginalne fragmenty. To wydarzenia centralne dla historii Izraela. Nie możemy ich zignorować.

Kontekst historyczny

Pierwszym błędem jest czytanie Starego Testamentu przez pryzmat XXI wieku – jakby Mojżesz pisał konstytucję nowoczesnej demokracji.

Zatrzymajmy się przy tym na chwilę. Często nie rozumiemy mentalności ludzi, którzy żyli kilkaset lat przed nami. Czytamy dzienniki z XIX wieku i dziwimy się ich poglądom. Oglądamy filmy sprzed 50 lat i szokują nas niektóre dialogi.

A mówimy o tekstach sprzed 3000 lat.

To nie jest różnica pokoleń. To przepaść. Zupełnie inna mentalność, inne standardy moralne, inne pojęcie sprawiedliwości, honoru, życia i śmierci. My nie odnaleźlibyśmy się w ich świecie – a oni w naszym.

Starożytny Bliski Wschód był brutalnym miejscem. Nie “trochę trudniejszym” niż dziś – fundamentalnie innym. Wojny oznaczały całkowitą zagładę – mężczyzn, kobiet, dzieci, zwierząt. To był standard, nie wyjątek. Niewolnictwo było powszechne i nieograniczone – nikt nie kwestionował samej instytucji. Zemsta nie miała granic – za jedno zabójstwo można było wymordować całe plemię, a to uważano za sprawiedliwość.

W tym kontekście prawo mojżeszowe było rewolucyjnym postępem, nie regresem.

”Oko za oko” – ograniczenie, nie zachęta

Dziś brzmi to brutalnie. Ale musimy zrozumieć, jak wyglądała “sprawiedliwość” w starożytnym świecie. Normą była nieograniczona zemsta. Ktoś wybił ci oko? Zabiłeś jego i całą jego rodzinę. Ktoś zranił twojego brata? Wymordowałeś całe jego plemię. I to było uznawane za sprawiedliwe – honor wymagał zemsty większej niż krzywda.

W tym kontekście prawo Boże dane Izraelowi było rewolucją. “Oko za oko, ząb za ząb” oznaczało: tylko oko za oko. Nie więcej. Kara musiała być proporcjonalna do winy – i tylko proporcjonalna. Nie wolno było zabić całej rodziny za jedno oko. Nie wolno było spalić wioski za jedną kradzież. To było ograniczenie zemsty, nie zachęta do niej.

Kodeks Hammurabiego (XVIII w. p.n.e.) – jeden z najstarszych zachowanych zbiorów praw – też wprowadzał zasadę proporcjonalności. Był w swoim czasie rewolucją: pisane prawo zamiast arbitralnych wyroków władcy. Ale zawierał nierówność klasową: za wybicie oka człowiekowi wolnemu – oko za oko; za wybicie oka niewolnikowi – tylko zapłata pieniężna.

Prawo mojżeszowe, dane przez Boga Izraelowi, poszło dalej: traktowało ludzi bardziej równo. I co ważniejsze – jasno stawiało granicę: zemsta nie może przekraczać doznanej krzywdy. Ani o włos więcej.

Niewolnictwo w Izraelu

Tak, Stary Testament reguluje niewolnictwo. Żeby zrozumieć te przepisy, musimy zobaczyć, jak wyglądało niewolnictwo w innych kulturach starożytnych:

W Babilonii i Asyrii niewolnicy byli własnością całkowitą – można ich było bić, okaleczać i zabijać bez żadnych konsekwencji prawnych. Zbiegły niewolnik był ścigany i surowo karany – często śmiercią lub obcięciem uszu. Człowiek, który dał schronienie zbiegowi, sam ryzykował karę śmierci.

W Egipcie niewolnicy pracowali w kamieniołomach i przy budowach do śmierci z wyczerpania. Nie mieli żadnych praw ani dni wolnych. Życie niewolnika nie miało wartości – był narzędziem, nie człowiekiem.

W Grecji i Rzymie (później) niewolnicy nie mogli zeznawać w sądzie bez tortur. Pan miał absolutną władzę nad życiem i śmiercią niewolnika. Zabicie własnego niewolnika nie było przestępstwem.

Na tym tle prawo izraelskie było wyjątkowo humanitarne:

  • Ograniczenie czasowe: Hebrajski niewolnik wychodził wolny po 6 latach (Wj 21:2) – w innych kulturach niewolnictwo było dożywotnie
  • Zakaz zwracania zbiegów: “Nie wydasz niewolnika jego panu” (Pwt 23:16) – gdzie indziej za ukrywanie zbiega groziła śmierć
  • Ochrona przed przemocą: Jeśli pan wybił niewolnikowi oko lub ząb – niewolnik wychodził wolny (Wj 21:26-27) – gdzie indziej pan mógł bezkarnie zabić niewolnika
  • Dzień odpoczynku: Szabat obowiązywał też niewolników (Wj 20:10) – w innych kulturach niewolnicy pracowali bez wytchnienia

Na ówczesne standardy było to najbardziej postępowe prawo dotyczące niewolnictwa w całym starożytnym świecie.

Kontekst teologiczny

Ale kontekst historyczny nie wystarczy. Musimy też zrozumieć, kim jest Bóg Biblii.

Bóg jako Sędzia

Współczesna kultura lubi widzieć Boga jako “kochającego dziadka” – wyrozumiałego, tolerancyjnego, akceptującego wszystko. Ale Biblia przedstawia Boga jako sprawiedliwego Sędziego.

Sędzia, który nigdy nie karze, nie jest sprawiedliwy. Jeśli Bóg jest dobry, musi sprzeciwiać się złu. A sprzeciw wobec zła czasem oznacza karę.

400 lat cierpliwości

Krytycy rzadko wspominają o cierpliwości Boga. W Księdze Rodzaju Bóg mówi Abrahamowi:

Twoi potomkowie wrócą tu w czwartym pokoleniu, bo nieprawość Amorytów jeszcze się nie dopełniła.

— Rdz 15:16 (BT)

400 lat. Bóg dał Kananejczykom cztery stulecia na zmianę. To nie był impulsywny gniew, ale długo wstrzymywany sąd.

Czym były “nieprawości Amorytów”? To nie jest retoryczne pytanie. Musimy zrozumieć, z czym mamy do czynienia.

Ofiary z dzieci dla Molocha. Moloch (lub Molek) był bóstwem, któremu składano ofiary z własnych dzieci. Jak to wyglądało? Posąg bożka był rozgrzewany do czerwoności, a żywe niemowlę kładziono na jego wyciągniętych ramionach. Dziecko umierało w agonii, podczas gdy kapłani bili w bębny, żeby zagłuszyć krzyki. To nie jest przesada ani propaganda – potwierdzają to zarówno źródła biblijne, jak i pozabiblijne zapisy starożytnych historyków oraz znaleziska archeologiczne (m.in. w Kartaginie, kolonii fenickiej, odkryto masowe groby spalonych dzieci).

Rodzice robili to dobrowolnie. Wierzyli, że ofiara z dziecka zapewni pomyślność, urodzaj, zwycięstwo w wojnie. Im cenniejsze dziecko – pierworodne, zdrowe – tym lepsza ofiara.

Rytualna prostytucja. Świątynie kananejskie zatrudniały “święte” prostytutki i prostytutek obu płci. Seks z nimi był aktem religijnym, miał zapewnić płodność ziemi. Kobiety i mężczyźni byli wykorzystywani seksualnie w imię bogów.

Okultyzm i nekromancja. Księga Powtórzonego Prawa wymienia praktyki, które Bóg nazywa “obrzydliwością”: wróżbiarstwo, czary, wywoływanie duchów zmarłych, przepowiadanie przyszłości z wnętrzności zwierząt. To nie był niewinny folklor – to była ciemność, która zniewalała całe społeczeństwa.

Biblia podsumowuje to krótko:

Każdy bowiem, kto czyni te rzeczy, budzi odrazę u Pana. Z powodu tych obrzydliwości Pan, Bóg twój, wypędza te narody przed tobą.

— Pwt 18:12 (BT)

Zatrzymajmy się tu na chwilę. Ci sami ludzie, którzy krytykują Boga za sąd nad Kananejczykami, często w komentarzach internetowych domagają się najsurowszych kar dla osób znęcających się nad zwierzętami. I słusznie – to budzi oburzenie. Widzimy nagranie kogoś, kto kopie psa, i piszemy: “powinien gnić w więzieniu”, “sam powinien to poczuć”, “zero litości”.

A mówimy o kulturze, która paliła żywcem własne dzieci. Systematycznie. Przez stulecia. Jako normę religijną i społeczną.

Gdybyśmy dziś odkryli państwo, w którym oficjalnie, legalnie, z błogosławieństwem kapłanów – rodzice palą żywcem niemowlęta – czy świat by to tolerował? Czy mówilibyśmy “to ich kultura, nie możemy oceniać”? Czy może domagalibyśmy się interwencji za wszelką cenę?

Bóg interweniował. Po 400 latach ostrzeżeń.

Czy boska kara za takie praktyki naprawdę wydaje się niesprawiedliwa?

A co z Potopem?

Podobnie rzecz ma się z Potopem. Biblia nie przedstawia go jako kaprys znudzonego bóstwa. Podaje konkretne powody:

Pan widział, że wielka jest niegodziwość ludzi na ziemi i że usposobienie ich serca jest wciąż złe.

— Rdz 6:5 (BT)

“Wciąż złe” – nie czasami, nie w niektórych sytuacjach, ale nieustannie. Wyobraź sobie społeczeństwo, w którym każdy człowiek, przez cały czas, myśli tylko o złu. Przemoc, wyzysk, okrucieństwo jako norma. Brak sprawiedliwości, brak litości, brak nadziei na poprawę. Stosunki międzyludzkie musiały być koszmarem.

Tekst wspomina też o tajemniczych “synach Bożych”, którzy brali za żony “córki ludzkie”, i o gigantach (Nefilim) – cokolwiek to dokładnie oznacza, wskazuje na głębokie zepsucie porządku stworzenia. Ludzkość odeszła tak daleko od Bożego zamysłu, że wymagała “resetu”.

Nawet wtedy Bóg dał ostrzeżenie. Noe budował arkę na oczach wszystkich. To była ostatnia szansa na nawrócenie. Nikt z niej nie skorzystał.

A co z plagami egipskimi?

Śmierć pierworodnych egipskich to jeden z najbardziej wstrząsających fragmentów Biblii. Jak to wyjaśnić?

Zacznijmy od kontekstu, który krytycy często pomijają. Egipt przez 400 lat zniewalał naród izraelski. Ale to nie wszystko. Faraon wydał rozkaz:

Każdego nowo narodzonego chłopca wrzućcie do Nilu.

— Wj 1:22 (BT)

Egipcjanie systematycznie mordowali izraelskie niemowlęta. Przez pokolenia. To był ludobójczy reżim.

Kiedy Bóg posłał Mojżesza, nie zaczął od śmierci pierworodnych. Chciał dać faraonowi szansę. Mojżesz przyszedł do faraona z prostą prośbą: “Wypuść mój lud”. Nie z armią, nie z groźbami – z prośbą i propozycją. Bóg dawał faraonowi szansę, by rozwiązał sprawę po dobroci, bez rozlewu krwi.

Faraon odmówił. I to nie raz – dziesięć razy. Bóg zsyłał plagi nie z zemsty, ale żeby faraon się opamiętał. Każda kolejna była sygnałem: “Jeszcze możesz to zakończyć. Jeszcze możesz wypuścić mój lud”:

  1. Woda zamieniona w krew – Nil, źródło życia Egiptu i bóstwo samo w sobie, stał się cuchnącą krwią. Ryby wyginęły, woda była niezdatna do picia.

  2. Żaby – święte zwierzęta bogini Heqet zalały domy, łóżka, piece do chleba. Były wszędzie, a potem masowo zdechły, zatruwając powietrze.

  3. Komary – pył ziemi zamienił się w chmary gryzących owadów. Egipskich magów to przerosło – przyznali: “To palec Boży”.

  4. Muchy – roje much opadły na Egipt, ale ominęły ziemię Goszen, gdzie mieszkali Izraelici. Bóg zaczął pokazywać różnicę.

  5. Zaraza bydła – konie, osły, wielbłądy, woły, owce Egipcjan padły. Bydło Izraelitów pozostało nietknięte.

  6. Wrzody – bolesne ropiejące rany pokryły Egipcjan i ich zwierzęta. Nawet magowie faraona nie mogli stanąć przed Mojżeszem z powodu wrzodów.

  7. Grad – najgorszy grad w historii Egiptu, zmieszany z ogniem. Niszczył uprawy i zabijał każdego, kto nie schronił się w domu. Bóg ostrzegł wcześniej – kto posłuchał, przeżył.

  8. Szarańcza – to, co przetrwało grad, pożarła szarańcza. Chmary tak gęste, że zasłoniły słońce. Nie zostało ani jedno źdźbło zieleni.

  9. Ciemność – trzy dni nieprzeniknionej ciemności, tak gęstej, że można ją było “dotknąć”. Egipcjanie nie widzieli się nawzajem, nie mogli się ruszyć. Ra, bóg słońca, okazał się bezsilny.

  10. Śmierć pierworodnych – ostateczna plaga, po dziewięciu zignorownych ostrzeżeniach.

Dziewięć razy faraon mógł ustąpić. Dziewięć razy odmówił. Biblia mówi, że “zatwardził swoje serce”. To nie Bóg go zmusił – faraon sam wybierał opór, raz za razem.

Ostatnia plaga była tragiczna, ale nie przypadkowa. Egipt przez pokolenia zabijał izraelskie dzieci – teraz doświadczył tego samego. To nie kaprys. To sprawiedliwość w skali narodowej.

I nawet wtedy Bóg dał wyjście. Krew baranka na drzwiach chroniła przed śmiercią – każdego, kto ją zastosował. Także Egipcjan. Zbawienie było dostępne dla wszystkich, którzy zaufali Bogu.

Czy śmierć niewinnych dzieci jest tragedią? Absolutnie tak. Ale pytanie brzmi: kto jest za nią odpowiedzialny? Faraon miał dziewięć szans, by ją powstrzymać. Wybrał dumę swojego imperium ponad życie własnego narodu.

Bóg sądzi też Izrael

Kluczowa obserwacja: Bóg nie ma podwójnych standardów. Ten sam Bóg, który osądził Kananejczyków, później osądził Izrael – za te same grzechy.

Niewola babilońska, zburzenie Jerozolimy, rozproszenie narodu – Izrael doświadczył konsekwencji dokładnie takich samych jak narody, które zastąpił. Bóg nie faworyzuje.

Pytanie do sceptyka

Zanim zakończymy, warto zadać pytanie w drugą stronę.

Kiedy ateista mówi, że Bóg Starego Testamentu jest “niemoralny” – skąd bierze standard moralny do takiej oceny?

Jeśli nie ma Boga, jeśli jesteśmy tylko wytworem ślepej ewolucji – skąd obiektywna moralność? Dlaczego “nie zabijaj dzieci” miałoby być czymś więcej niż subiektywną preferencją?

C.S. Lewis, zanim został chrześcijaninem, był ateistą. Pisał:

Krytyka Boga zakłada standard, który bez Boga nie ma podstaw.

Co więcej – większość osób krytykujących Boga Starego Testamentu robi to, używając moralności ukształtowanej przez… tego samego Boga. To nauczanie Jezusa Chrystusa spowodowało największą rewolucję moralną w historii ludzkości. Godność każdego człowieka, ochrona słabszych, miłość do nieprzyjaciół, równość wszystkich przed Bogiem – te wartości, które dziś uważamy za oczywiste, nie były oczywiste w starożytnym świecie. To chrześcijaństwo je upowszechniło.

Ironia polega na tym, że ateiści używają chrześcijańskiej moralności, żeby krytykować chrześcijańskiego Boga.

To nie znaczy, że trudne pytania znikają. Ale warto tę ironię zauważyć.

Podsumowanie

Przejrzyjmy fakty:

  • Kananejczycy – palili żywcem własne dzieci, uprawiali rytualną prostytucję, praktyki tak odrażające, że nawet inne starożytne narody je potępiały. Bóg czekał 400 lat na ich nawrócenie.

  • Potop – ludzkość, w której “usposobienie serca było wciąż złe”. Społeczeństwo przemocy, wyzysku i okrucieństwa bez nadziei na poprawę.

  • Egipt – 400 lat niewolnictwa i systematyczne mordowanie izraelskich niemowląt. Faraon dostał dziewięć szans, zanim przyszła ostatnia plaga.

Te kary były sprawiedliwe.

I bądźmy szczerzy: ci sami ludzie, którzy dziś krzyczą, że Bóg Starego Testamentu to “potwór” i “tyran” – gdyby te nieprawości działy się na ich oczach, byliby pierwszymi do karania tych niegodziwców. I prawdopodobnie w znacznie gorszy sposób niż zrobił to Bóg.

Widzimy nagranie kogoś, kto krzywdzi dziecko, i piszemy: “śmierć to za mało”. A kiedy Bóg karze cywilizację, która przez stulecia paliła dzieci żywcem – nagle jesteśmy oburzeni Jego “okrucieństwem”?

A teraz pomyślmy o tym “okrutnym”, “samolubnym” Bogu przez chwilę.

Ten sam Bóg – choć nie musiał – stał się człowiekiem. Wszedł w nasz świat. Żył wśród nas. A potem pozwolił się aresztować, biczować, opluwać. Dźwigał krzyż na własnych ramionach, by w końcu dać się do niego przybić. Umierał przez godziny w agonii, dusząc się na belce, z gwoźdźmi w rękach i stopach – za ludzi, którzy Go odrzucili. Za ludzi, którzy krzyczeli “ukrzyżuj Go”. Za nas.

To zrobił “samolubny tyran”?

Bóg Starego Testamentu jest tym samym Bogiem, który w Nowym Testamencie wziął na siebie karę, której my zasługiwaliśmy. Ten sam Bóg, który sądzi – jest Bogiem, który zbawia. I to nie słowami, nie deklaracjami – ale własną krwią.

Bóg zawsze daje czas na opamiętanie. 400 lat dla Kananejczyków. Dziewięć plag dla faraona. Pokolenia proroków dla Izraela. Całe życie dla każdego z nas.

Problemem nie jest Bóg. Problemem jesteśmy my – i czasami nasza ślepa nienawiść do Niego i Jego praw.

Bóg nie jest okrutny. Nie jest tyranem. Jest sprawiedliwy i nas kocha. Zawsze daje czas na opamiętanie. Chce dla nas dobrze.

Ale jeśli nie ma z naszej strony inicjatywy – sądzi.

I osądzi każdego złego człowieka, który za swojego życia się nie opamięta. Później już nie ma drugiej szansy.